wtorek, 14 maja 2013
Rozdział 6.
-Nate, to nie tak...-zaczął bełkotać, a ja nadal patrzyłam na niego, jak na zupełnie kogoś innego.
-To niby jak?!-wydarłam się.-Proszę wytłumacz! Jeszcze wczoraj, twierdziłeś, że mnie kochasz, a teraz kurwa co?! Zachowujesz się jak męska dziwka.
-Jak ty mnie nazwałaś?!-Zapytał groźnie, patrząc na mnie z nienawiścią w oczach.-Ty mała suko, więcej nie waż się tak do mnie odezwać!-Uniósł rękę i przywalił z pięści prosto w mój policzek. Złapałam się za niego, spojrzałam mu w oczy, a po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Axl tylko powtórzył swoją czynność. Ja upadłam na ziemię.
-Nie bij jej !-Usłyszałam słodki damski głosik dochodzący z wanny.
-A ty kurwa zamknij się bo skończysz jak Ona.-Wybąknął wkurwiony i kopnął mnie porządnie w brzuch. Złapałam się za niego i głośno zapiszczałam z bólu. Kątem oka widziałam szyderski uśmiech na twarzy Axl'a. Po chwili zobaczyłam zgrabne nogi. Wysoka brunetka wydostała się z wanny i przywaliła parę razy pięścią w twarz Rudemu. Ten upadł na ziemię i wydarł się ponownie wyzywając ją od kurwa. Ta szybko złapała mnie za dłoń, pomogła wstać. Tak zrobiłam. Obydwie szybko wyszłyśmy z łazienki.
-Dziękuję...-powiedziałam sapiąc nadal trzymając się za policzek. Spojrzałam na nią. Miała śliczną twarz o idealnie kobiecych rysach. Pełne malinowe usta i ogromne brązowe oczy. Uśmiechnęła się do mnie i kiwnęła głową.
-Nie ma za co...Jestem Erin.-Powiedziała cicho głaszcząc mnie po ramieniu.
-Nataliee...siostra Stevena, którego pewnie znasz.
-Ooo...mała Adler...Axl o tobie wspominał...twierdził, że Steven rządzi się w cały domu, wprowadza tu swoją rodzinkę itd. Nazwał Cię zwykłą dziwką.-Na te słowa odsunęłam się od niej. Co za skurwiel...czyli wszyscy mieli rację. Teraz będę słyszeć tylko ciągłe "a nie mówiłem" itd. Cholera..Delikatnie odsunęłam dłoń od swojego policzka i zobaczyłam krew na jej wewnętrznej części. Posłałam smutny uśmiech Erin i szybko pobiegłam na dół, do kuchni. Wyjęłam z niej prowizoryczna apteczkę, w której znalazłam małe lusterko, przejrzałam się w nim i zobaczyłam duże rozcięcie wzdłuż kości policzkowej. Skrzywiłam się boleśnie i szybko złapałam wacik i wodę utleniona. Przemyłam ranę sycząc przy tym z bólu. Po chwili za moimi plecami zobaczyłam już ubrana Erin.
-Ja będę się już zwijać. Axl'a na razie nie musisz się bać. Śpi. A tak w zasadzie jest w stanie omdlenia. Nie obudzi się szybko. Chłopaki będą za 20 min. Cześć.-Pomacham jej, ona odpowiedziała tym samym i wyszła. Ja przypomniałam sobie co zostawiłam w łazience. Wbiegłam, zabrałam stamtąd zakupy i wróciłam do kuchni. Powkładałam wszystkie artykuły spożywcze na swoje miejsca, a swoja farbę i rozjaśniacz wrzuciłam do torby. Tam też znalazłam luźną bokserkę i szorty. Szybko wciągnęłam to na kostium i zajęłam w kuchni miejsce przy stole. Nie miałam nad czym teraz myśleć, czułam się tak cholernie zraniona. Wiem, znaliśmy się dzień, ale powiedział, że mnie kocha, to jakim prawem mnie zdradził.!? Tyle osób mnie ostrzegało, a głupi ja nie posłuchałam. Zawsze muszę postawić na swoim, nigdy nie wychodzi mi to na dobre. Powinnam zacząć się interesować zdaniem innych, a nie tylko swoim. Skończona ze mnie idiotka. Kurwa w chuj. Zakryłam twarz dłońmi i schyliłam głowę tak, że włosy zasłaniały mi również ręce. Po chwili usłyszałam trzask drzwiami. Uniosłam głowę z zaciekawieniem. Nagle i drzwi od kuchni otworzyły się. W drzwiach stanął Saul. Przyjrzał się mojej twarzy. Bez słowa podszedł do mnie i się przytulił. Ja zanurzyłam twarz w jego czarnych lokach i zaczęłam cicho łkać. Poczułam jak delikatnie masuje dłonią moje plecy usiłując mnie uspokoić. Jednak na nic, płakałam dalej, a on coraz częściej szeptał mi do ucha, że już wszystko dobrze, że jest przy mnie, i że zabije Axl'a. Odsunęłam się, odgarnęłam mu włosy, tak bym mogła spojrzeć mu w oczy. I wyjąknęłam cicho.
-Przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. -Ponownie się w niego wtuliłam nadal łkając. Jego ręka przeniosła się na moją głowę nadal delikatnie głaszcząc, Po chwili poczułam kolejne kroki.
-Co się stało.?-Usłyszałam głos Izzy'ego, na co podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Ten tylko zakrył usta głową.-Czy to..-wiedziałam co ma zamiar powiedzieć i pokiwałam tylko twierdząco głową.-Zabije tego gnoja. Powieszę chuja za jaja i będe kurwa napierdalał w niego gitarą aż nie zdechnie. Pedał jebany..-Takiego Izzy'ego jeszcze nie widziałam. Niedługo po tym do kuchni dołączył również Duff. Zareagował podobnie jak Saul. Podbiegł i mocno mnie przytulił. Szepnął mi słodko do ucha.
-Zabiję skurwiela.-Zdawało się , że usłyszał to i Izzy.
-E-e. Jesteś drugi w kolejce, najpierw zabijam go ja.-powiedział ze smutnym uśmiechem na twarzy. Duff kiwnął głową i złapał mnie za dłoń głaszcząc jej wierzch. Gdzieś z salonu dochodził do nas kobiecy śmiech mi już doskonale znany. Byłam pewna, ze to Rosie ze Stevem. Nie myliłam się, kuchenne drzwi ponownie się otworzyły. Na mój widok Rosalie popłynęły łzy po policzkach, zaś Steve złapał jakikolwiek pierwsze wazon i rzucił nim o ścianę.
-Mówiłem kurwa, mówiłem, że nie powinnaś z bim być, a ty jak zwykle nie posłuchałaś.-Wydarł się wściekły. Podszedł do mnie i uniósł rękę w celu spoliczkowania mnie. Jednak po chwili opuścił ją ze zrezygnowaniem. Wyszedł z kuchni trzaskając drzwiami i opuścił Hellhause. Po tym patrzyłam nieobecnym wzrokiem na drzwi kuchni. Nie mogłam uwierzyć, że chciał mnie uderzyć. Zmienił się. Zawsze tak bardzo się o mnie troszczył. Kiedy rodzice to olewali on i Saul byli. Saul był dla mnie jak drugi starszy brat, a napewno najlepszy przyjaciel. Opiekowali się mną gdy tego potrzebowałam i pomagali mi. Steven potwornie uległ zmianie w tym głupim mieście, nie koniecznie na dobre. Dlaczego ja mówie o L.A, 'głupie' .? Może dlatego, że jak narazie w tym mieście nie zdarza mi się nic pozytywnego.
-Kochanie..on nie chciał..-usłyszałam głos Rosalie przy swoim uchu.
-Chciał..i o mało tego nie zrobił..-zchowałam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho łkać. On naprawde chciał mnie uderzyć. Widział mnie w takim stanie i chciał to pogorszyć! Z resztą i tak pogorszył. Spojrzałam przepraszająco na Czarną i wybąknęłam.
-Najbliższym samolotem wracam do domu.-Powiedziałam cicho, a ta tylko zrobiła zdziwioną minę. Chłopaki również.
-Nie wracaj..-powiedział cicho Saul.
-Slash, muszę. Jak na razie przydarzają mi się tu same złe rzeczy, rozumiesz.? Wszystko jest źle, pogarszam wam humory, psuje atmosferę. Muszę.
-Nie..popsujesz mi humor wyjeżdżając...-Mówił prawie szepcząc. Złapał mnie za obie dłonie i spojrzał mi głęboki w oczy.
-Dlaczego niby.?-Nie odpowiedział. Zachował ciszę nadal wgapiając się w moje oczy. Po chwili jednak jego wzrok zszedł na moje usta. Zbliżył twarz do mojej i musnął swoimi wargami moje. Na to szybko zerwałam się z miejsca. Wybiegłam z kuchnie i ległam na kanapie. Podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam w nich twarz. Nie miałam najmniejszej ochoty na to, co teraz zrobił. Nie czułam do niego nic, prócz przyjaźni. Nie chciała też być dla niego kimś więcej. Nęciło mnie to. Po chwili usłyszałam kroki z góry. Zobaczyłam Axl'a. Posłał mi nienawistne spojrzenie i ruszył do kuchni.
SLASH:
Pocałowałem ją. Tak, pocałowałem, a teraz zostałem tu zażenowany z Duff'em, Izzy'm i Rosie. Wgapiałem się nieumyślnie w drzwi kiedy te otworzyły się. W nich zobaczyłem Axl'a. Szybko wstałem, złapałem go za kołnierzyk, przycisnąłem do ściany i mocno przywaliłem pięścią w twarz.
-Jeśli jeszcze raz ją tkniesz, zrobisz jej cokolwiek, to tak ci zryję pysk, że Cię kurwa nikt nie pozna.-Rudy zaczął się wyrywać co udało mu się po porządnym kopnięciu mnie w brzuch, odsunąłem się z krzywą miną sycząc z bólu.
-No i po chuj bronisz tej małej suki.? Widziałam jak miziała się dzisiaj z Bach'em na plaży.-Spojrzałem na niego zażenowany. Po chwili zobaczyłem jak Rosalie wybucha.
-Ty jebana ruda kurwo! Nie miziała, to mój kurwa brat, i zostawiłam ich tam na kurwa chwilę, nic po miedzy nimi nie ma!-Unosiła rękę by go spoliczkować, jednak Duff zatrzymał ją i przycisnął do siebie. Ta wtuliła się i ponownie wybuchnęła płaczem. Axl spojrzał na nas wszystkich z wrednym uśmiechem i bąknął .
-Jak mnie obijesz, stracisz wokalistę pudelku.
-Wokalistów w tym jebanym L.A jest kurwa w chuj. Dam sobie radę, nie będę ubolewać na stracie męskiej dziwki.
-Uważaj co mówisz..
-Bo co mi kurwa zrobisz!?-Wykrzyczałem zbliżając się do niego.
-Nie tobie, tylko Nataliee...pomyśl co mówisz..-Ponownie spojrzał na mnie szyderczo. Nie wytrzymałem, złapałem pierwszy lepszy nóż z blatu kuchennego, przygwoździłem Rudego do ściany i przyłożyłem ostrze do jego szyi. Bełkotał coś pod nosem, że mam tego nie robić, że mam nie być głupi, że przecież jestem jego kumplem. Tak kurwa..kumplem...chyba śni..
-Saul, nie!-Usłyszałem słodki, zapłakany głosik. Odwróciłem się i zobaczyłem Nate, całą w łzach, rozmazanym tuszem, czerwoną ze wstydu. Odciągnąłem rękę od Axl'a i upuściłem nóż na ziemię, odsunąłem się i pozwoliłem mu wyjść. Zobaczyłem nieobecny wzrok Nataliee. Złapałem ją za dłonie i przycisnąłem do siebie.
-Spokojnie malutka, już wszystko dobrze.-Szeptałem jej do ucha głaszcząc delikatnie jej plecy. Sam zdziwiłem się tym, co zrobiłem, przestałem panować nad emocjami i tak po prostu chciałem go zabić. Kurwa...czy ja naprawdę kocham tą małą? Kochałem ją jeszcze w domu...a potem ze Stevem wyjechaliśmy...a teraz gdy wróciła...przywiozła ze sobą wszystkie wspomnienia, te dobra, jak i te złe, ale i tak, zdawało mi się, że nigdy nie odwzajemni moich uczuć. Wydawała się widzieć we mnie tylko dobre kumpla. A może i to lepiej.? Ucałowałem czubek jej głowy i delikatnie odsunąłem ją od siebie. Po tym szybko trafiła w ramiona Duff'a i Rosalie.
-Rosie, mała dzisiaj zostanie u nas. Trzeba jej pilnować, Axl się tu prędko nie pokaże, ale będzie jej szukał u Ciebie, sama byś sobie nie poradziła, Seba też by nic nie zaradził, a tak to, gdy nie będzie jej przy was, po prostu da sobie spokój.-Mówił powoli Duff. Czarna tylko pokiwała parę razy głową na zgodę, a Natalia wtuliła się bardziej w blondyna. Przyglądałem się im z uwagą, czułem się...zazdrosny, że to Duff tak ją podtrzymuje na duchu, a nie ja. Nie ważne.
NATALIEE:
Wtulałam się w Duff'a rozmyślając o wszystkim co się stało. To co zrobił Slash było tak cholernie..dziwne. Mogła bym czuć się przy nim bezpieczna, ale nie czuję. Przez to co zrobił Axl'owi wydaje mi się nie obliczalny. Poczułam czyjąś dłoń na swojej i ujrzałam twarz Izzy'ego.
-Mała, choć ze mną, dam ci coś na przebranie, moja była dziewczyna zostawiła tu sporo swoich rzeczy, i pogadamy. -Kiwnęłam głową zgadzając się na propozycję i popędziłam z nim na górę. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, gdzie panował...o dziwo porządek. Jednak od razu po wejściu uderzył mnie zapach Marichuany, Kokainy zmieszany z wonią papierosów i alkoholu. Skrzywiłam się lekko, on posłał mi przepraszające spojrzenie, podszedł do szafy i wyjął z niej czysta bieliznę, skórzane spodnie i jakąś obcisłą koszulkę z logiem Def Leppard.
-Trzymaj.-Podał mi je, ja tylko spojrzałam na niego zażenowana.
-Odwróć się.-Posłusznie odwrócił się do mnie plecami i tak zajął miejsce na łóżku. Szybko przebrałam się w ciuchy od niego i o dziwo były idealne. Zasiadłam obok i położyłam mu dłoń na kolanie. Uśmiechnął się delikatnie.
-Możesz spać tutaj, ja prześpię się na kanapie, na dole.-Pokręciłam przecząco głową.
-Nie ma mowy, to twój pokój. Ja jestem tylko...nie proszonym gościem.
-W cale nie, nie proszonym i nie ma sprawy.
-A nie możemy spać tu razem? Ja rozłożę sobie materac na podłodze, a ty będziesz spał na łóżku.-Mówiłam wzruszając ramionami.
-No kurwa nie. Ja śpię na podłodze, ty na łóżku, jasne.?-Powiedział lekko zirytowany już naszą kłótnią i złapał mnie za dłoń.
-No dobra..-Szepnęłam cicho i smutno uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tak odpychasz Saula? -i w tym momencie zaskoczył mnie jak nikt inny. Zastanawiałam się dlaczego o to pyta, po co mu to wiedzieć.
-Ja go nie odpycham..-mówiłam cicho zachrypniętym głosem.-Nie chodzi o to..ja po prostu, widzę w nim tylko przyjaciela. Był dla mnie jak brat, nie potrafię tak po prostu poczuć coś do człowieka, który był dla mnie kiedyś rodziną.-Przy każdym moim słowie kiwał ze zrozumieniem głową, zaczęłam opowiadać mu sytuacje z mojego dzieciństwa, kiedy Saul ratował mnie z opresji niczym super bohater. Śmialiśmy się pod wpływem niektórych wspomnień. Nie zauważyłam nawet, kiedy podczas opowiadanie, on usiadł na podłodze, a ja luźno położyłam się na łóżku. Opowiadałam dalej, kiedy nagle moje oczy zaczęły bezwładnie się zamykać. Niedługo po tym odpłynęłam i pogrążyłam się snem.
Rozdział 5
Słodka dziewczyna. Na 17-18 lat wygląda. Młodziutka, śliczna, a jednak chce sobie przerypać życie z Rose'm.. No kurwa. Szkoda jej. Sebastian wkracza i chuj..
NATALIEE:
Cholera..Jak ja mam z nim pogadać,co ja powiem? "Cześć Axl wszyscy mówią mi, że jesteś psychopatą, to prawda?" . No kurwa nie !
-Proszę Was. Nie gadajmy o tym..nie chce już..mam dość.
-Dobrze.-Powiedział cicho Sebastian i pogłaskał mnie po przedramieniu. Zaraz, zaraz..co to kurwa było ? Nie mam siły o tym myśleć. To zaczyna robić się męczące. Trzeci facet, który poniekąd mnie podrywa. Axl, Slash, teraz On...o co im kurwa chodzi? Nie jestem jakąś prostą dziwką, którą można przelecieć tak po prostu..Tylko, że...zachowałam się tak w sytuacji z Axl'em...cholera..To faktycznie zły pomysł. Przez to mogłam się stać zwykłą kurwą w jego oczach. Cudownie tak zrobić z siebie kogoś, kim nie jestem. Ja pierdole muszę przestać o tym myśleć...
-To jak Nate, idziesz?
-a...ale o co chodzi ?
-Nie słuchałaś! -Wybąknął zirytowany. Ja tylko spojrzałam przepraszająco i posłałam jak najsłodszy uśmiech jaki mogła.-Więc, pytam, czy idziesz z Nami na plaże. Teraz, zaraz, hm? -Tak szczerze to dawno na plaży nie byłam. Szło mi to na rękę. Nawet bardzo.
-Pewnie ! Tylko przebiorę się w bikini...i wezmę ręcznik.
-Spokojnie. Ja i Rosie, też musimy się jeszcze ogarnąć.-Uśmiechnął się i zaraz po tym szybko zniknął za drzwiami pokoju. Ja z Rosie weszłyśmy do naszego, ja usiadłam przy torbie.
-Tak szczerze...to nie wzięłam ze sobą bikini.-Powiedziałam z zażenowaniem i lekkim wstydem w oczach.
-Ale ja mam co najmniej trzy. Wybierzesz sobie. -uśmiechnęła się do mnie i wyciągnęła cztery komplety. Pierwszy krwisto czerwony, drugi gładki czarny, trzeci w czarno białe poprzeczne pasy i ostatni...o kurwa...z wzorem gitary Edwarda Van Halena. Szybko po niego sięgnęłam.
-Biorę ten!-wyszczerzyłam się.
-Wiedziałam! Ja mam własny, patrz.-wyciągnęła kolejny kostium. Zdawał się być również gładki. Uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do łazienki. Nie czekałam długo kiedy zgrabnie wyszła z łazienki, ubrana w gładki czarny kostium, po chwili jednak się odwróciła. Z tyłu dolnej partii bikini widniał wielki napis "I love Steven" . Ja tylko wybuchnęłam śmiechem. Śmiałam się głośno, po chwili upadłam na ziemię. Uspokoiłam się.
-Kurwa. Czyj to pomysł.?
-Na pewno nie mój no ! -ponownie się zaśmiałam. Pokiwałam tylko znacząco głową co miało oznaczać ironiczne 'tak, jasne', złapałam swoje i również pobiegłam do łazienki. Kiedy zdjęłam z siebie koszulkę i stanik, drzwi nagle otworzyły się. W progu stał Sebastian z otworzoną buzią z zażenowania, zmierzył mnie wzrokiem, po czym szybko zakrył sobie oczy.
-Kurwa mać, przepraszam ! Następnym razem zapukam..-wybąknął i wyszedł. Zaśmiałam się pod nosem i szybko włożyłam na siebie bikini. Przejrzałam się w lustrze. Związałam sobie włosy w zgrabny kucyk, gumką, która miałam na ręku i wyszłam z łazienki. Przed nią stał Sebastian. Widząc mnie, dało się zauważyć jak rumienią mu się policzki. Parsknęłam śmiechem i pogłaskałam go po ramieniu.
-Ej, nic się nie stało. Ciesz się, że miałeś tę przyjemność, a raczej nie przyjemność widzieć mnie pół nagi, jako pierwsza osoba od 2 lat. -Ten szybko uniósł głowę i przyjrzał mi się z uwagą. Obdarzył mnie pytającym spojrzeniem. Machnęłam tylko ręka.-Nie ważne. Długa historia. Idź, przebierz się , bo już mnie ta plaża nęci !
-Dobra już dobra !-Wszedł do łazienki ze szczerym uśmiechem. Ja szybko wróciłam do Rosie, która zmierzyła mnie z uwagą wzrokiem. Gestem ręki kazała mi się obrócić, posłusznie zrobiłam co każe.
-Ładni Ci. Możesz go sobie zatrzymać jeśli chcesz!-Ja tylko spojrzałam na nią z niedowierzaniem.Szybko podbiegłam i przytuliłam ją. Usiadłam obok na łóżku.
-Mogłabyś być moją siostrą, wiesz? Pewnie dogadywała bym się z tobą lepiej niż Stevem.
-Kłóciliście się ?
-Żebyś to wiedziała ile razy...i to o debilizmy...wkurwiał się jak zabierałam mu pałeczki, a ja gdy odrywał moim lalką głowy. -Na te słowa Rosalie wybuchnęła śmiechem.
-Co za sadysta jebany!-teraz i ja śmiałam się razem z nią. Nie mogłyśmy nabrać tchu i śmiałyśmy się jak opętane . Jednak zabawę przerwał Mr. Bach.
-Z czego się śmiejecie?-Podniosłam głowę i zobaczyłam go w obcisłych slipkach kąpielowych na co wybuchnęłam ponownie.
-Kurwa mać Sebastian, nie masz innych?!-Wydarła się przez śmiech Czarna.
-No kurwa nie...a może...czekaj chwile..-wyszedł z pokoju. Spojrzałyśmy na siebie niepewnie, i obydwie, już w pełni opanowane czekałyśmy na Niego. Po chwili wrócił w luźnych bokserkach z hawajskimi wzorami.-Lepiej?
-Dużo lepiej !
-Ale te nie podkreślają mojego kumpla!-Wybąknął udając zasmuconego i złapał się za krocze.
-Ja myślę, że twój przyjaciel jednak woli pozostać w ukryciu.-Powiedziałam z dość poważną miną, na co ten wybuchnął śmiechem.
-Ale laski na Niego lecą !
-Taaa...mnie to jakoś nie pociągało ! Bardzie seksownie wyglądasz w tym, niż w tamtym.
-Skoro tak mówisz...To jak idziemy? - Ja pokiwałam twierdząco głową. Sięgnęłam do swojej torby, z której wyciągnęłam plażowy ręcznik. Rosi sięgnęła swój z łóżka, a Seba wrócił się po swój do łazienki. Po chwili wszyscy byliśmy gotowi i ruszyliśmy. Śmialiśmy się z totalnie głupich rzeczy. Z tego jak Sebastian o mało się na zabił o krawężnik. Jak jakiś bezdomny podrywał mnie i Rosie, a nawet z niedoszłego Rockmena żulącego drobne od przechodniów na przejściu dla pieszych.
-Nate! A ty jak grasz na czymś? - Zapytał zaciekawiony Sebastian. Pokręciłam przecząco głową i zaśmiałam się pod nosem.
-Grać nie gram, ale śpiewam czasem..-powiedziałam dość cicho, z nadzieją , że jednak nie usłyszał.
-Śpiewasz powiadasz ? -kiedy to usłyszałam zacisnęłam powieki.
-Ta..Tak...
-No to dawaj. Whole Lotta Love prosimy.-Uśmiechnął się uroczo. A ja przewróciłam oczami. Spojrzałam ukradkiem na Rosie, która tez patrzyła na mnie oczekująco. Głęboko westchnęłam i posłusznie zaczęłam śpiewać. Po zakończeniu zwrotki i refrenu przerwałam i usłyszałam ciche brawa i pisk radości Sebastiana. Kurwa, zapiszczał jak dziewczyna, co to kurwa było?!
-Zajebista jesteś !
-Weź przestań...-machnęłam ręką i szłam dalej ze spuszczoną głową.
-Nie no, poważnie mówię, masz talent dziewczyno.- Oplótł mnie ramieniem i przycisnął do siebie.
-Ej, ale nie duś ! -Ze śmiechem wyrwałam mu się z uścisku. Nie wiele minęło , kiedy dotarliśmy na plażę. Szczerze zdziwiłam się, bo sama nie wiem, czy tak trafiliśmy, czy ludzie tutaj nie lubią plaży, ale było pusto. Wzruszyłam ramionami , zarzuciłam ręcznik na piasek. Obok mnie Rosie, a po drugiej stronie Bach. Wszyscy położyliśmy się, zamknęliśmy oczy i daliśmy parzyć swoje ciała promieniom słońca. Leżałam tak rozmyślając tak, o mojej przyszłości z Axl'em, która wkrótce miała się zakończyć. Miałam z nim zerwać, wyjaśnić, jednak przerastało mnie to. Poczułam na swoim rozgrzanym brzuchu coś cholernie zimnego, szybko otworzyłam oczy, a nade mną , zobaczyłam Sebastiana z uśmiechem od ucha do ucha, zerknęłam na swój brzuch i zobaczyłam plamę kremu ochronnego. Pokręciłam ze śmiechem głową i zaczęłam go delikatnie rozsmarowywać po ciele, brzuch, uda, ręce, ramiona i dekolt. Kiedy blondyn to zobaczył, zrobił oczka pokrzywdzonego szczeniaka i spojrzał na mnie z pogardą.
-Ja chciałem to zrobić, no !-Wybuchnęłam śmiechem, a po chwili podałam mu tubkę, odwróciłam się do niego tyłem i przygarnęłam swoją kitkę do przodu. Nie musiałam odzywać się, żeby wiedział, co ma zrobić. Delikatnie wylał trochę kremu na moje plecy i z niesamowitą lekkością rozprowadzał go po nich, schodził niżej, kiedy jedną z jego dłoni, poczułam za swoimi majtkami.
-Kurwa mać Sebastian! Tam się nie opalam.-Ten szybko ją wyjął i speszony wrócił na swoje miejsce.
-Wybacz!-Wykrzyczał, a ja ponownie się zaśmiałam i położyłam z powrotem na ręczniku, pochłaniając się w kolejne myśli i marzenia. Zaraz po tym za swoimi plecami usłyszałam bardzo dobrze znajomy mi głos. Kiedy otworzyłam jedno oko, nie myliłam się, za sobą zobaczyłam Stevena i Rosie trzymających się za dłonie. Steven najwyraźniej ją przepraszał, ta uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek. Gdy zobaczyłam, że brat zmierza w moja stronę, szybko zamknęłam oko. Poczułam na policzku mały pocałunek i nie otwierając ich nadal przyciągnęłam go do siebie i mocno przytuliłam.
-Przepraszam, za to w domu..nie powinienem tak się zachowywać.-Mówił wyraźnie zająkanym od płaczu głosem.
-Kurwa, Steven, nie mów tak, uderzyłeś go, bo się broniłeś. Dobrze zrobiłeś. Nie będę z chłopakiem, który tak po prostu bije mojego brata. Spokojnie, jeszcze dzisiaj z Nim zerwę.
-Nie zmuszam Cię, do zerwania, jeśli wiesz, że go kochasz, zostań z Nim, co innego, jeśli nie..
-Sama nie wiem, ale..jak na razie, to nie jest dobry pomysł.
-Ciesze się, że tak mówisz. Em...Sebastian, zaopiekujesz się Nataliee, ja i Rosie, wiecie,pójdziemy na trochę do niej.-Zaśmiałam się, a Sebastian pokiwał twierdząco głową, Rosi złapała swój ręcznik i szczerząc się do nas, odeszła trzymając za rękę Steva.
-Tylko nam siostrzenicy nie zrób!-Wydarliśmy się za nimi, po czym wybuchnęliśmy śmiechem. Odwróciłam głowę w stronę Sebastiana i popatrzyłam mu w oczy. Ten zaczął się nie kontrolowanie śmiać.
-Kurwa, co ja takiego zrobiłam ?!-Zapytałam zirytowana.
-Nic, właśnie nic !
-To z czego się śmiejesz?!
-Z tych dwóch pojebanych zakochańców , to takie pojebane, że są ze sobą szczęśliwi od tak długiego czasu. Mój najdłuższy związek trwał całe dwa tygodnie.-Ja szybko usiadłam na kocu i zaczęłam ironicznie bić mu brawo. On usiadł obok mnie i parę razy udał, że się kłania.-A właśnie, mam rozumieć, że mała Nate, będzie teraz moja psiapsiółą, co ? -Wyszczerzył się. Ja zaraz zaczęłam świrować, i mówiłam komicznym dziecięcym tonem.
-Tak ! Zrobię Ci makijaż, paznokcie, porobię warkoczyki i dobiorę ci zajebistą sukienkę! Pidżama party łiiiii !-Mówiłam entuzjastycznie tonem małego dziecka. On słysząc to wybuchnął śmiechem.
-To ja wolę negliż party !-Gdy to usłyszałam sypnęłam na niego piskiem, ten zirytowany spojrzał na mnie.-Ej no..byłem posmarowany kremem, a teraz kurwa piasek się przykleił.!
-Ojojoj ! - Wyszczerzyłam się. -Mam na to radę!
-Jaką?!
-ZAPIERDALAJ DO MORZA KURWAAA ! -po tych słowach momentalnie zerwałam się z ręcznika i szybko wbiegłam do morza. W biegu rozpuściłam włosy, a gumkę rzuciłam gdziekolwiek na piasek. Zanurkowałam i popłynęłam trochę dalej. Gdy się wynurzyłam, na brzegu zobaczyłem stojącego Sebastiana. Patrzył się na mnie jak na idiotkę, po chwili jednak pokręcił zażenowany głową i wbiegł za mną. Gdy już był przy mnie ochlapał mnie wodą. Zrobiłam smutna minkę i zanurkowałam, złapałam go pod wodą za nogę i pociągnęłam tak, że ten przewrócił się. Po chwili jednak usłyszałam znajomy mi już damski pisk.
-Kurwa, Nate, nie umiem pływać ! -Darł się i chlapał wodą na wszystkie strony, ja szybko złapałam go za ramiona, wynurzyłam z wody. W tedy on spojrzał mi w oczy i wypluł całą wodę, którą miał w ustach na moją twarz. -Em, żartowałem !-Rzuciłam mu nienawistne spojrzenie i po chwili wyszłam z wody. Owinęłam ręcznikiem włosy i przyglądałam mu się jak pływa. Nie powiem, seksowny z niego chłopak, a tym bardziej gdy jest mokry, jednak nie wyobrażałam go sobie jako kogoś więcej, zapowiada się dobra przyjaźń. Po chwili zdjęłam ręcznik z włosów i dokładnie się wytarłam. Potrzepałam kilka razy włosami, delikatnie dotknęłam ich ręką i o dziwo były już prawie suche. Ach te uroki pogody Miasta Aniołów. Poczułam na sobie wzrok Sebastiana. Szybko pokazałam mu gestem, żeby do mnie przyszedł. Posłusznie to zrobił. Stanął przede mną ociekając wodą, zaśmiałam się cicho i zaraz podałam mu ręcznik, sam również założył go na włosy.
-Hm, po co miałem wychodzić?
-Wiesz, muszę iść do Hellhause, pogadać z Axl'em i zabrać jeszcze jedną swoją torbę, okej? Spotkamy się w domu.-Pokiwał głową i delikatnie pocałował mój policzek. Uśmiechnęłam się, złapałam swoją małą torbę i szybko ruszyłam w stronę lokum braciszka. Zdawałam sobie sprawę, że jestem obserwowana przez napalonych mężczyzn, przecież szłam w samym bikini sunset , tak to mówiło samo za siebie. Jednak nie miałam zamiaru sprawiać wrażenia dziwki. Po chwili znalazłam się pod małym marketem. Zajrzałam do swojej torby i wyjęłam portfel. Szybko zliczyłam jego zawartość, nie było tego wiele, jednak starczyło na pospolite zakupy. Weszłam do środka i tak w moim koszyku zaczęły zbierać się pospolite rzeczy, pieczywo, makarony, bazy do sosów, jakieś serki i inne takie. Po chwili zatrzymałam się przy półce z chemikaliami, złapałam dwa opakowania mydła i szamponu. Potem zobaczyłam półkę z farbami do włosów. Przemierzyłam parę wzrokiem, i po chwili szybko złapałam rozjaśniacz i blond farbę. Nie byłam pewna tego co robię, jednak zawsze marzyłam o blond włosach. Mam zamiar to spełnić. Podeszła do kasy. Uśmiechnęłam się wesoło do kasjerki, która tylko skarciła mój ubiór i wyszłam. Kierowałam się dalej w stronę poprzedniego domu, nie wiele minęło, a byłam już pod nim. Gdy weszłam do mieszkania, z góry dochodziły głośne jęki i piski podniecenia. Zaśmiałam się pod nosem. Czyli jednak Rosie i Steve przenieśli się tutaj-pomyślałam. Postanowiłam zrobić im żart i przyłapać. Weszłam na górę i jak się okazało, wszystko dochodziło z łazienki. Podeszłam po cichu do drzwi i gwałtownie je otworzyłam. Jednak to co zobaczyłam, okazało się o wiele gorsze.
wtorek, 7 maja 2013
Rozdział 4.
STEVEN:
Rosalie siedziała mi na kolanach rozmawiając o jakiś chorych pierdołach z Duff'em. Gdyby nie ta dziewczyna prawdo podbnie gnił bym teraz pod stertą kokainy. Miłość daje wiele do zrozumienia. Zwłaszcza ta. Rosie była cudowna. Drobna, szczupła, z burzą czarnych włosów. Zawsze tak rozkosznie pogodna. Wszyscy w tym piekielnym domu polubiliśmy ją. Jednak najbardziej martwi mnie to, jak rozwiną się jej relacje z Nataliee. Martwiłem się, że może młoda jej nie zaakceptuje. Jednak różnica wieku między nimi mierzyła 4 lata. A może to Rosalie uzna, że nie chce się zadawać z gówniarą...
-Steve, kochanie, prawda ?-Zapytała, a ja momentalnie otrząsnąłem się z zamyślenia.
-Tak..znaczy..no...jak brzmiało pytanie ?-skrzywiłem się z mieszaną miną.
-Eh..Popcorn..Popcorn..Pytałam, czy ty też uważasz, że KISS to jeden z najlepszych zespołów rockowych.
-Święta racja ! -wydarłem się.
-A chuj kurwa nie prawda. Aerosmith. Aerosmith to bogowie ! -Usłyszałem słodki znajomy mi bardzo dobrze głosik.
-Młoda ma racje!-tym razem odezwał się Duff. Nataliee podeszła do niego i przybiła mu piątkę. Po chwili zmierzyła wzrokiem Rosie. Podeszła i słodko podała jej dłoń.
-Nataliee. Siostra jak widać..twojego chłopaka.-Rosalie uśmiechnęła się podała jej rękę.
-Rosalie, Rosi. Możesz mówić jak chcesz. Tak, jestem z twoim bratem i jak na razie, nie narzekam.-zaśmiała się.
-A gotował Ci już? -zapytała Ruda.
-Nie.
-To pogadamy jak zacznie. Osobiście nie polecam. Grozi zatruciem.
-No kurwa dzięki!-Spojrzałem na nią spodełba.
-Nie ma za co. To może jedyny utalentowany kucharz w tej rodzinie: ja, zrobię jakieś śniadanie, co ?
-Jasne. -przewróciłem oczami.-Panno wysokie mniemanie.
-O KURWA MAĆ STEVEN WIE CO TO ZNACZY MNIEMANIE !-tym razem przywaliłem sobie pięknego facepalma. Musiała mnie upokarzać. Rosie wybuchnęła śmiechem.
-Pomogę Ci Nate. - i obie poszły do kuchni.
-To od kiedy jesteś z moim bratem?-Zapytała Nataliee usiłując otworzyć opakowanie masła.
-Jakoś już pół roku. Poczekaj. Pokażę Ci jak to się otwiera. -Brunetka z uśmiechem przejęła od niej opakowanie i rzuciła nim o ścianę. To otworzyło się. Podniosła je i z powrotem podała Rudej.-Trzymaj.-Ta wybuchnęła śmiechem.-Wiesz, sześć miesięcy w tym domu uczy Cię zasad surviwalu. Poważnie.
-Miło. Ja pierdziele, ja tu przecież nie wytrzymam. Tu nawet nie ma gdzie się wykąpać! -wykrzyczała.
-Za domem jest hydrant ! -odpowiedziała z uśmiechem Rosalie. Natalie tylko załamała się bardziej.-Spokojnie. Jak chcesz, możesz zatrzymać się u mnie. Małe mieszkanko. W centrum. Mam jeden pokój, ale jest materac. Damy radę.
-O kurwa ! Poważnie ? -upuściła opakowanie i przytuliła ją mocno.-Dziękuje kurwa !
-Ej, ej mała, ogarnij słownictwo ! I nie ma za co, jesteś fajną laską tylko nam się nie zepsuj w tym chorym L.A . -Obydwie się zaśmiały. Po chwili Natalia spoważniała.
-Ale mogę czasem zajarać? Napić się ?
-A...ile masz właściwie lat ?
-Za dwa dni 18..
-No to na chuj się pytasz ! -śmiech.-A właśnie..-zmierzyła ją wzrokiem.-Czy to nie koszulka Axl'a.?
-No..tak.
-Spałaś z Nim ?!
-Nie ! Nie, nie, nie i jeszcze raz nie !-Nataliee złapała się za głowę.
-To dlaczego..-przerwała jej:
-Leżała na ziemi..podniosłam, założyłam, poszłam spać. To tyle. Ale..na to wychodzi, że ja i Axl..no..jesteśmy razem.
-Cholera, dziewczyno. Znasz go niecały dzień! Ty nie wiesz, do czego on jest zdolny.
-Mówisz mi to, już jako druga.
-Mogę się założyć, że wszyscy to potwierdzą. To jest Axl. On jest nie obliczalny.
-Co masz na myśli mówiąc nieobliczalny ?
-To, że ten facet jest chory psychicznie.-Nataliee osłupiała. Nie wiedziała co teraz myśleć. A jeśli to prawda ? Nigdy nie będą szczęśliwy-Ma psychoze maniakalno depresyjną.
-C..Co to jest ?!
-Szybko sie denerwuje..o głupie rzeczy. Zrobi Ci krzywdę. Tobie i sobie.
-Ale..może..może ja mu pomogę ? Pomogę mu to zwalczyć. Razem..my damy radę.
-Kochanie, mów co chcesz. Ja wiem swoje. Chodź, damy im te kanapki i pójdziemy do mnie. Co ty na to ?
-Jasne. - Ruda uśmiechnęła się słodko. Wzięły talerze do 'salonu' gdzie czekali już na nie wszyscy. Duff kłócący się o coś z Stevem. Slash próbujący przemówić Izzy'emu do rozumu i Axl , który uważnie zmierzył Nate spojrzeniem. Wzrok zostawił na swojej koszulce. Uniósł jeden kącik ust ku górze. Po chwili wstał, podszedł do dziewczyny, złożył pocałunek na jej policzku, przejął od niej kanapki i szepnął do ucha.
-Ślicznie ci w tej koszulce.
-Dziękuję.-Uśmiechnęła się i musnęła jego wargi swoimi. Po chwili poczuła na sobie wzrok wszystkich innych.
-Co to kurwa ?! Nataliee, czy ty jesteś do kurwy z Axl'em ?!-Wykrzyczał wkurwiony Steven.
-No..no tak.
-Pojebało Cię ?! Ten skurwiel Cię wykorzysta ! Przeleci z trzy razy i odrzuci!-Darł się. Wszyscy patrzyli na Niego jak na zupełnie inną osobę. Nie poznawali go. Axl nie wytrzymał. Podszedł do Steva i uderzył go w twarz. Ten szybko oddał i zaraz wyszedł z domu.
-Kurwa.-szepnęła do siebie Rosalie.
NATALIEE:
No cudownie. Właśnie zaprzyjaźniłam się z jego dziewczyną. Dogadujemy się idealnie, a on robi takie kurwa głupie sceny. Zatłukę. No dobra. Nie. Nie ważne. Spojrzałam ukradkiem na Rosie która właśnie talerz na coś co podobno było stołem. Podeszła do mnie i szepnęła.
-Chodź. Weźmiemy twoją torbę, moje auto stoi na zewnątrz.-Kiwnęłam głową z uśmiechem. Pobiegłam do pokoju, gdzie leżała moja walizka. Zciągnęłam z siebie koszulę Axl'a, i włożyłam swoje cichy. Obcisłe skórzane spodnie, koszulkę z logiem Ramones i dżinsową kurtkę. Na swoje nogi naciągnęłam zjechane czerwone trampki. Zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam. Przy drzwiach czekała już Czarna. Otworzyła drzwi i znacząco na mnie patrząc wyszła. Pobiegłam za nią. Otworzyła bagażnik auta do którego wrzuciłam swoją walizkę i obie wsiadłyśmy do środka. Pierwsze co usłyszałam w głośnikach to działalność KISS .
-Masz coś innego ?-zaśmiałam się. Ona szerokim uśmiechem wskazała mi schowek który natychmiast otworzyłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kaseta Van Halen. Szybko wyciągnęłam ją i włożyłam do odtwarzacza.
-Czyli ty też uwielbiasz gitarę Edwarda, co ?-Zaśmiała się.
-Nie sądzisz, że tej gitary nie kochać się nie da ?!
-Też racja. -Wybuchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy jednocześnie wspomagać Davida swoimi głosami. Nie minęło 15 min jak w tej atmosferze podjechałyśmy pod niewielki domek. Uśmiechnęłam się i otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-Małe mieszkanko, co ? Ten domek jest śliczny!
-Wiem, bo mój.-Rosie wyszczerzyła się do mnie.
-Steve nauczył Cię skromności!-Wyśmiałam ją i powili wysiadłam. Podeszłam do bagażnika i wyciągnęłam swoją torbę. Czarna posłała mi słodki uśmiech i gestem zaprosiła do domu. Gdy weszłam do środka zachwyciłam się. Porządek, ład w całym domu, wszystko ogarnięte. Cała półka winyli i kaset. A na największej ścianie wielkie logo KISS .
-Kurwa, dziewczyno ty naprawdę ich kochasz.-zaśmiałam się wskazując na malowidło na ścianie.
-Mówiłam..-przejęła ode mnie torbę. Gdy wyszłam do przedpokoju zobaczyłam kolejne drzwi.
-Mówiłaś, że masz jeden pokój..
-Jeden do dyspozycji..tu mieszka mój brat.
-Brat? Mogę poznać? I...czy nie wyjebie mnie ?
-No coś ty ! Ma na imię Sebastian..jest od ciebie tylko dwa lata starszy..spokojnie.. .
-Czekaj..czekaj...jak wy macie na nazwisko, hm ?
-No Bierk..-Na te słowa wytrzeszczyłam na nią oczy.
-O kurwa..Twoim bratem jest zajebisty kurwa Sebastian Bach ?!
-Czyli znasz Skid Row?-Zaśmiała się i pokręciła z politowaniem głową. Ja tylko znacząco uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. Zrobiłam z dłoni serduszko na co obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Naprawdę lubiłam ten zespół, a Sebastian miał niesamowity głos. Rosalie szybko zapukała do drzwi owego pokoju.
-Sebastian ! Jesteś?!
-No..-odezwał się doskonale mi znany, gładki, męski głos.
-Mamy gościa! Chodź tu.-Nie musiałyśmy długo czekać jak wysoki blondyn pokazał się w progu. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się. Podał mi zgrabnie rękę.
-Sebastian...Bach..a ty jesteś..
-Nataliee Adler..
-Czyżby siostra naszego Stevenka.?!
-Niestety.-przewróciłam oczami.
-Jakie niestety.?-wtrąciła się Rosie-Kochany z niego chłopak...troskliwy..
-Tak bardzi troskliwy, zwłaszcza gdy się dowiedział, że jestem z Axl'em...
-Jesteś z Axl'em.? -wydarł się Sebek. Ja tylko pokiwałam znacząco głową.-Dziewczyno! Przecież to psychopata!
-No kurwa mać! Ile jeszcze osób mi to powie ?-załamałam się.
-Wszyscy którzy go znają..-odpowiedzieli chórem, a ja przewróciłam oczami. Miałam doś tych ocen Axl'a. Jednak wiedziałam, że mogą mieć rację. Znam Axl'a dzień...jesteśmy już parą..nie wiem o Nim dużo...a powinnam, jednak zdawało mi się, że go kocham..Nie byłam pewna, jednak gdy patrzyłam na oczy Sebastiana..Były piękne..On cały był piękny. Do tego zdawało mi się, że przejął się, tą sprawą z Axl'em..jak każdy..
-Dobrze..pogadam z Nim..zobaczymy..
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 3
W domu :
NATALIEE:
Pochłaniałam się w każdym jego pocałunku, każdym. Nie chciałam tego kończyć, miało to trwać wiecznie. Obydwoje siedzieliśmy na materacu na którym najwyraźniej ułożył mnie on. Był bez koszulki. Dlaczego? A chuj wie, w każdym razie tak bardzo go pragnę. Usiłowałuję zrobić z tych pocałunków coś cholernie namiętnego, ale nie potrafię. Jestem za słaba. Zdecydowanie za słaba. Zdołałam unieść ręce tak by opleść nimi jego szyję. Axl delikatnie i powoli znajdował się całym ciałem nademną, po chwili już siedział nademną nadal Mnie całując. Ja tylko delikatnie przewróciłam go na plecy i sama się lekko na nim położyłam. W tym momencie nie liczyło się dla Mnie nic. Byłam tylko ja i On powoli pochłaniający się w każdym pocałunku. I w tedy nagle usłuszałam chrząknięcie. Czyżby Axl'owi się coś nie podobało.? Delikatnie ległam obok niego i przeraziłam się. Na przeciwko nas stał Slash. Tak Slash we własnej osobie, jak widać chyba nie w najlepszym stanie, ale jest. I to widział. Wszystko. Cholera.
-Slash..to nie tak ! -zaczęłam bełkotać pod nosem. On tylko wiął mnie za rękę i zaciągnął gdzieś do zupełnie innego konta mieszkania.
-Powiedz mi szczerze. Kto zaczął ? Robisz to z własnej woli czy Axl cię zmusza ? -zapytał odgarniając sobie włosy z twarzy i patrząc mi w oczy swoimi cholernymi czekoladowymi oczami.
-Ja..nie..On mnie do niczego nie zmusza. Robie to bo chcę. Kurwa, dlaczego w ogóle o to pytasz ?!
-Mała, wiem do czego zdolny jest Axl, rozumiesz ? Nie popełnij tylko błędy, tak? Nie radzę się w nim zakochiwać. Będziesz cierpieć, ale pamiętaj, że jestem ja. Zawsze Ci pomogę, we wszystkim, jasne ? -Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Waliło od niego alkocholem, chwiał się gdy chodził, ale zdawało się, że myśli trzeźwo i wie co mówi.
-Dobrze, ale Saul, proszę nie mów o tym nikomu dobrze ? Nikomu. A zwłaszcza Stevowi. Błagam.
-Jasne. Dla Ciebie wszystko kochana. - Przytulił mnie mocniej. Ja tylko zabawnie zaczęłam kasłać udając, że się duszę. Ten ze śmiechem odsunął się i ponownie spojrzał mi w oczy. No kurwa, czy on musi to robić ?
SLASH:
Jak za dawnych czasów. Jesteśmy sami, a ja wgapiam się w jej zielone oczy, co z tego, że gdy byliśmy młodsi jeszcze w takim momencie bawiłem się nad jej twarzą śliną. O tak to było piękne. A no właśnie.
-Jak w ogóle się w domu znalazłaś ? Nie byłaś z Joe ?
-Eh..byłam, ale...kurwa Slash..zobaczyłam wódkę, narkotyki, naćpanych gości. Przywiodło to cholernie złe wspomnienie na skutek którego uciekłam z baru. Poryczałam sie, przyszedł Axl, przytulił, a potem zaniósł do domu. Zemdlałam mu podczas drogi gdy mnie niósł. Potem się obudziłam tutaj, na materacu, a Axl stał obok. To tyle.
-No dobra. -już miałem odchodzić ale..-czekaj, złe wspomnienie ? Jakie ? -zapytałem wprost. Może nie powinienem.
-Kurwa. Nie ważne..a w sumie. Wale to . Raz na imprezie o mało mnie nie zgwałcono. -Co kurwa ? Zgwałcono ? Moją małą Nataliee ? Jakim kurwa prawem.? Jak tylko sie dowiem kto to, obije chujowi pysk. Boże, teraz to ja zachowuje się jak jej brat, a przecież Popcorn powinien się o nią martwić.
-Cholera. Mówiłaś o tym Stevowi ? Rodzicom ? Komukolwiek ?
- Nie. Jesteś pierwszy .
-No ciebie do końca pogrzało ! To trzeba jak najszybciej na policje zgłosić ! Młoda, a gdyby coś ci sie stało ? Steven by się załamał ! - Nie tylko Steven .
-Saul cholera, to było jeszcze w Cleveland ! Bardzo dawno ! Już nikt o tym nie pamięta. Nawet jak ten facet wyglądał. - Widziałem w jej oczach, że coś było nie tak. Kłamała ? Nie wiem. Chociaż znając ją, tak, właśnie Mnie okłamuje, ale co ja mam teraz kurwa zrobić ? Jestem najebany i chuj zdziałam.
NATALIEE:
Chuj, i co ja mam teraz ? Powiedziałam mu. A jak On wygada się Stevowi ? No cholera. Głupia suka ze Mnie, cholernie głupia w chuj . Ta, inteligent ze Mnie w chuj .
-Slash. Idę na spacer. -Złapałam szybko swoja ramoneskę, spojrzałam na Axl'a , a on na Mnie i wyszłam.Nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Kierowałam się chodnikiem przed siebie. Po chwili usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się, i kogo ujrzałam. Rudzielca . Szedł za Mną spokojnie i nie zamierzał Mnie gonić, po prostu szedł. Zatrzymałam się i poczekałam. Podszedł do Mnie, złapał Mnie za obie dłoni i popatrzył w oczy.
-Czemu uciekasz.?
-Chciałam się przejść.
-Sama? Kochanie, to jest L.A , tu jest nie bezpiecznie, zwłaszcza dla takich ślicznotek.
-Wiewiórko, proszę, nie wlewaj Mi dobrze ?
-Dobra już dobra, idę z Tobą na ten spacer czy chcesz czy nie . -złapał mnie za dłoń i ruszyliśmy. Doszliśmy do jakiegoś małego parku, przed jednym z barów. Wyraźnie z środka baru było słychać genialne Dream On , Aerosmith. Axl momentalnie znalazł się przede mną.
-Nie jestem świetnym tancerzem, ale..mogę panią prosić ? -Uśmiechnął się szarmancko i wyciągnął w moją stronę dłoń. Zaśmiałam się cicho i również wysunęłam swoją dłoń, podałam mu i momentalnie przysunął Mnie do siebie. Kurwa, taniec w parku, w tle Dream On, a przechodnie gapią się na nas jak na debili, ale jednak to było piękne , tak cholernie cudowne, a ja tańczyć nie nawidziłam. Tylko pogo. A teraz, a chuj. Mocniej się do Mnie zbliżył i spojrzał w oczy. I delikatnie musną moje wargi swoimi.
-Malutka. Znamy się niecały dzień, ale ja już wiem, że coś do Ciebie czuję.-powiedział z twarzą nadal bardzo blisko mojej. Cholera. I co ja teraz...
-Ja..ja też coś..em..czuję..-No debilka. Jestem kurwa głupia. Zachowuje się jak pierwsza szmata. Łatwa jak cholera.
-To cudownie kochanie. Cudownie. -Znów to zrobił. Wpił się w moje usta całując je coraz mocniej. Odsunął sie lekko odemnie i styknął nasze czoła. Ja byłam wyraznie podłamana. Napewno nie miałam uśniechu na twarzy.-Co się dzieje kotku ? Moja dziewczyna nie może być smutna ! - odgarną delikatnie moje włosy. Dziewczyna ? To ja już jestem jego dziewczyną ? Tak szybko ? Cholera, nie wiem czy mi to odpowiada..ale w sumie..Podobał mi się..ale jeśli on..spróbuje mnie wykorzystać, to co w tedy ? Nic nie zrobię..wystraszę się..cholera. Axl widząc mnie niepewną odsuną się troche i spojrzał mi głęboko w oczy. Tak, jakby próbował wyczytać wszystkie moje emocje, widziałam, że nie potrafił. Po chwili delikatnie pocałował mnie w usta. Nie odwzajemniłam tego. Poprostu nie potrafiłam teraz tego zrobić.
-Axl..jestem zmęczona..wróćmy do domu. Proszę.
-Dobrze kochanie, dla Ciebie wszystko.-I obydwoje ruszyliśmy spowrotem do garażu. Szliśmy trzymając się za rękę, bez słowa. Nie myślałam o niczym. Nie miałam na to siły. W kompletnej ciszy dotarliśmy po 15 min do domu. Weszłam do środka. Uśmiechnęłam się do brata. Tez zrobił to samo. Poszłam do pokoju , który zajmowałam wcześniej. Na ziemi zobaczyłam koszulkę Axl. Podniosłam ją, zdjęłam z siebie ubrania i zaciągnęłam na siebie za dużą koszulkę chłopaka. Ległam na materacu, nie minęło 10 minut, a ja odpłynęłam w ramionach Morfeusza.
środa, 27 marca 2013
Rozdział 2
Cholera jasna.
-Nataliee ! Nataliee ! Obudź się ! - Kurwa...Czy to jestem taki seksowny, że na mój widok zemdlała ? Pewnie tak. To pewnie powód. Co ja w ogóle pieprze. Musze przestać tak bardzo kochać samego siebie. Poważnie. Kurwa, właśnie mała, śliczna i młoda, ruda istotka zemdlała mi w ramionach. Boże. Steven mnie zabije. Kurwa. Zabije to mało powiedziane. Najpierw boleśnie się poznęca. Dopiero potem pokroi i zakopie. I kurwa trafie do Lucyferka ! Za szybko ! Nie mogę umrzeć tak młodo. W sumie...mogę..Ale niech Nataliee nie umiera no ! Co do cholery mogło się stać ? Może ten drink od Perrego..Kurwa, no tak ! Izzy dawał mu dzisiaj świeżą dostawę tabletek gwałtu ! Racja..co za chuj ! Jest mi coraz ciężej, a nie wiem co robić. Delikatnie uniosłem ją wyżej patrząc na jej śliczną drobniutką twarzyczkę. Uwielbiałem dziwki, ale ta dziewczyna..Ona jest wyjątkowa. Ma w sobie coś, co cholernie Mnie do niej ciągnie. Aż trudno uwierzyć, że to siostra Popcorna. Jest taka spokojna, wyrozumiała, a za razem energiczna, a ta akcja z barmanem, pewnie myśli, że nie widziałem. To.jak kręciła biodrami odchodząc..Cholernie seksowna. Może..jest na tabletkach..mógł bym..hmm...wykorzystać to. NIE ! Axl nie ! Nie możesz. Podoba Ci się. Pamiętaj, że ta mała Ci się podoba. Wziąłem głęboki oddech i szedłem dalej zastanawiając się dlaczego jestem aż tak miły dla dziewczyny poznanej godzinę temu. W sumie odpowiedziałem sobie na to wcześniej. Może nie w tym rzecz..tu chyba chodzi...dlaczego podoba mi się laska poznana przed godziną ? Nigdy nie miałem czegoś takiego, ale to nie jest to pociąganie mnie, tak jak robią to dziwki. Gdy ją widzę, czuję, że muszę się o Nią zatroszczyć. Kiedy zobaczyłem jak płacze, sam chciałem się rozbeczeć. Przed chwilą...gdy dotykała moich włosów..pewnie bym ją pocałował. Gdyby nie to. Pewnie za owy pocałunek dostałbym po mordzie. No ale cóż...Nigdy nie wierzyłem w coś zwanego miłością...co dopiero miłością od pierwszego wejrzenia. Nawet nie wiem co ta mała czuje. Czy może ma to co ja? Albo sądzi po prostu, że jestem uprzejmy i dlatego to robię, a jestem dla Niej po prostu nowo poznanym facetem ? Co za ironia.. . Czy ja jestem jakiś głupi ? A chuj wie.. . Mam w tym momencie ochotę napisać piosenkę. O Niej . 'She's got a smile that is seems to me, Reminds me of childhood memories ' ... Mam początek..Tak, to będzie dobre, tylko co dalej ? Opisywać prawdę ? Dokładnie to co do Niej czuję ? A co powiem chłopakom gdy zapytają o kim to ? No przecież nie prawdę, pojebało Mnie do końca. Nadal rozważam gwałt na tej małej, przecież śpi ! Kurwa, tego chyba się snem nie nazywa, a chuj. Jestem idiotą. Pisze o Niej miłosną piosenkę, a teraz rozmyślam nad gwałtem, czy to normalne ? Zdecydowanie nie. Po niecałych 15 minutach mojego cholernie głupiego i debilnego rozważania byliśmy już pod Hellhouse. Podszedłem do drzwi, w piękny sposób otworzyłem je zajebistym jebnięciem. Jebać to, że wypadły z zawiasów, trzeba ogarnąć Nataliee. Szybko podbiegłem do materaca, może nie najczystszego, ale zdecydowanie najwygodniejszego w całej siedzibie. Delikatnie ułożyłem ją na nim, podkładając jej pod głowę jakąś starą koszulkę. Kurwa mać ! To nie koszulka ! To bokserki Slash'a..brudne. Ja pierdole. Szybko wymieniłem je na swoją koszulkę, tą, która miałem na sobie. Przez chwilę dokładnie się jej przyglądałem. Ta dziewczyna naprawdę była śliczna. Długie rude włosy do połowy pleców, szczupła, z nie powiem, zajebistymi cyckami, a tyłek jeszcze lepszy. Te delikatne rysy twarzy, malinowe usta, te ogromne zielone ślepia. Miłość od pierwszego wejrzenia jednak istnieje. Kurwa, Rudy, zakochałeś się. Brawo, mistrzostwo. Udało Ci się, pokochałeś, ale czy odpowiednią osobę ? Z kąd wiesz, że ta mała, akurat pokocha Ciebie ? Przecież widziałem, jak patrzyła na Duff'a . Cholera. I jeszcze Slash. Dobrze wiem, że Steve za Mną nie przepada, jak się dowie, że kocham jego siostrę. Kurwa, wolę nie wiedzieć. Po chwili szybko usiadłem na naszej kanapie, wziąłem pierwsze lepsze pudełko po pizzy, długopis i zacząłem pisać dalszy ciąg tekstu. Słowa wychodziły spod długopisu cholernie szybko. Jakby wszystko było tam już ustalone i zapisane. Po nie całych 30 min. Tekst był gotowy:
She's got a smile that it seems to me
Reminds me of childhood memories
Where everything
Was as fresh as the bright blue sky
Now and then when I see her face
She takes me away to that special place
And if I stared too long
I'd probably break down and cry
Oh Sweet child o' mine
Oh Sweet love of mine
She's got eyes of the bluest skies
As if they thought of rain
I hate to look into those eyes
And see an ounce of pain
Her hair reminds me of a warm safe place
Where as a child I'd hide
And pray for the thunder
And the rain to quietly pass me by
Oh Sweet child o' mine
Oh Sweet love of mine
Where do we go
Where do we go now
Where do we go
Sweet child o' mine
Jeszcze tylko się poprosi Izzy'ego o napisanie nut i wszystko będzie świetnie. Poważnie. Jest lepiej niż sądziłem. Wszystko wyszło zajebiście. Dobra, skromny to ja jednak nie jestem i raczej nigdy nie będę. A właśnie, gdzie ja położyłem to jebane lustro..a raczej kawałek lustra. Szybko wstałem w poszukiwaniu jednej z najcenniejszych rzeczy w tym domu, szybką ją odnalazłem po skarpetkami. Na pewno nie moimi ! Szybko przejrzałem się, kurwa, krzywo zawiązana bandana, trzeba jeszcze raz. Odłożyłem kawałek szkła i szybko związałem bandanę ponownie. Teraz wszystko się zgadzało. Równo, idealnie. Jak zawsze . Podczas gdy ja zajmowałem się komplementowaniem samego siebie usłyszałem cichy jęk. Szybko odwróciłem się w stronę dziewczyny, zobaczyłem, że Mała otwiera oczy, szybko ukucnąłem obok Niej i pogłaskałem ją po głowie.
-Hej, Młoda, wszystko okej ?-Zapytałem cicho. Ona tylko głośno przełknęła ślinę i zachrząkała. Usiadłem obok, położyłem sobie na kolanach jej głowę i patrząc jej w oczy zacząłem delikatnie głaskać ją po policzku. Spokojnie nachyliłem się nad jej twarzą i czekałem na jej reakcję. Nataliee była potwornie słaba, blada twarzyczka i sine usta. Lekko podkrążone oczy. Delikatnie uniosła głowę i lekko musnęła swoimi wargami moje. Szybko odwróciłem wzrok. Czułem się speszony. Ale..ale ona mnie pocałowała, czyli..też czuje to co ja ?
-A..Axl...-mówiła cicho jąkając się. Uniosła dłoń i lekko złapała mnie za włosy. Powili do siebie przyciągnąła i pocałowała Mnie ponownie. Tym razem mocniej. Delikatnie poruszała wargami usiłując zrobić z tego pocałunku coś gwałtownego i namiętnego. Wiem, nie udawało się to jej, ale i tak. Czułem się tak cudownie. Ja pierdole. Pierwszy raz czuję się cudownie nie uprawiając seksu. No wspaniale. Axl punkt do zajebistości Ci doszedł. Czyli już wychodzi poza skale hmm ? 11/10 .Jest dobrze Rudzielcu.
Tym czasem w barze..
-Żyrafo pierdolona ! Oddaj mi fajki ! -Drze się Steven na Duff;a. Widać wyraźnie wkurwiony. Duff stoi z wysoko uniesioną ręką, w której trzyma Mallboro, a Popcorn śmiesznie podskakuje usiłując złapać przynajmniej rożek opakowania fajek by je wyrwać. Skacze..skacze i na marne. Biedak się tylko zmęczył. Duff wyraźnie rozbawiony sytuacją, zaczął biegać z fajkami w ręku po całym barze, oczywiście Steven za nim. Slash siedział przy stole, razem z zaćpanym Izzy'm.
-Kurwa, stary co Ty ćpałeś!?
-Głupie pytanie, jak to co? Heroina, w żyłę brałem, w kiblu. Chcesz ?
-Nie, dzięki, ja i Jack'ie - mówi przytulając do Siebie butelkę Jack'a Danielsa - jesteśmy szczęśliwi bez wspomagaczy.
-Nikt nie jest szczęśliwy bez wspomagaczy!
-No tu to się jednak kolego mylisz, my jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi ! - Mówił całując butelkę.
-Slash ! Debilu ! Zdradzasz Mnie ! - Zaczął drzeć się Steve nadal biegając za Duff'em.
-Steve kochanie ! Przepraszam ! Chodź tu dostaniesz buziaka na przeprosiny ! - Slash wstał i zaczął tym razem biegać za resztą. Duff z fajkami, Steven za Duff'em, Slash za Stevenem. Może i to wydaje się chore, ale to jest Guns n' fuckin' Roses , tego nie ogarniesz .Po chwili Popcorn razem ze Slash'em zrezygnowali. Usiedli zdyszani przy stole. Slash obok Izz'a, dla którego najwyraźniej impreza już się skończyła, Steven z Duff'em po drugiej stronie.
-Ej, chłopaki, gdzie jest Nataliee i Axl ? -Zapytał lekko zmieszany Saul.
-Axl poszedł zapalić, a Nataliee, poszła do Smith'ów chyba..No tak, szła do Nich..-Po tych słowach Izzy gwałtownie wytrzeźwiał.
-Jak to kurwa do Smith'ów ? Do Nich ? Do Perrego ? Jak, kurwa jak, jak, jak, jak, jak, jak ?
-No tak...dali jej drinka..i zaprosili do siebie..
-Drinka ? Co ? No pięknie..
-Stary, co jest ?! - odezwał się wyraźnie wkurwiony obecną sytuacją Duff.
-Dzisiaj sprzedałem Perry'emu tabletki. No wiesz...wiesz, na co.-Steven najwyraźniej próbował się opanować.
-Co Ty do cholery pierdolisz? Tabletki? Przecież widziałem, że Ona tego drinka piła ! No piła kurwa !-wybuchnął.
-Stary, spokojnie, nic jej nie będzie, wiesz dobrze, że masz cholernie silną siostrę, ma mocną głowę, nie da się zgwałcić. Uspokój się. - Tymi słowami Slash doprowadził do rozluźnienia atmosfery.
-Tak...nic jej nie będzie..na pewno..Ona..da sobie radę. Jestem pewien.-zaczął głęboko i gwałtownie oddychać.
-Stwierdzam, że czas wrócić do domu, Steven nie może być w takim stanie, młoda dotrze sama, da sobie radę.- wszyscy wstali, w tym Slash asekurował Izz'a. Wszyscy chcwiejąc się i ledwo łapiąc równowagę wyszli z baru i ruszyli w stronę Hellhouse. Po nie całych dwóch krokach można było zobaczyć jak Duff robi zajebiste pierdut na ziemię. Chłopaki i tak, zamiast pomóc, zaczęli się tylko śmiać. Ah ta przyjaźń, a biedna żyrafa musiała pomóc sobie sama i po 15 nieudanych próbach powstania w końcu dopiął swego i znów ruszyli w stronę domu...
wtorek, 12 lutego 2013
Rozdział 1 .
-Prosimy o zapięcie pasów! -Zbudził Mnie donośny głos stweardessy . Gwałtownie podniosłam się. Uderzyłam przypadkiem jakiegoś grubego faceta po mojej prawej, ale chyba nie poczuł . Uff . Na koszulce miał bodajże logo Poison. Tak, to Poison. Eh..trudno. Nie ważne . Nagle poczułam takie wielkie małe 'JEB!'. Tak, wylądowaliśmy.
-Prosimy o spakowanie i usuniecie z luk bagażów podręcznych i spokojne opuszczenie pokładu-posłusznie wyciągnęłam swoją torbę i z niecierpliwieniem czekałam jak drzwi samolotu się otworzą. To najwyraźniej się przedłużyło bo stałam już tak ok. 15 minut, zanim drzwi się otworzyły. W kolejce do wyjścia, jak zwykle byłam ostatnia. Mała ruda istotka, zdecydowanie za mała jak na swoje 17 lat. Whatever. Po jakimś czasie w końcu wysiadłam. Udałam się szybko by odebrać swój bagaż główny, który serio był potężny. Zobaczyłam rząd walizek wyjeżdżających po pasie. Nagle zauważyłam, ogromną wojskowo zieloną torbę z wymazanymi markerem nazwami zespołów. Tak, to moja ! Szybko zdjęłam ją i ruszyłam do wyjścia. Po opuszczeniu pomieszczenia, zamurowało Mnie . Ogromne lotnisko, stanęłam kurczowo trzymając walizkę, zaczęłam się rozglądać. Kurwa, kurwa, kurwa, nic tu nie znam. Nic, nikogo. Wpatrywałam się w grupki ludzi cieszących się z przyjazdu bliskich. Śmiejących się, żartujących. Czuję na sobie dziwne spojrzenia. Zresztą, co ja się dziwię ? Mała, ruda, w ramonesce, kowbojkach...Może dla Nich to dziwne ? Nie wiem . Po chwili poczułam czyjąś dłoń na nadgarstku. Odwróciłam się i zobaczyłam blond czuprynę swojego kochanego braciszka.
-Steven ! - Wykrzyknęłam i szybko go przytuliłam.
-Witaj w Los Angeles malutka. Daj . -Zabierał Mi bagaż główny. -Jedziemy do ...em..domu . -wyszczerzył się do Mnie tak, jak za dawnych czasów .
-Okej. -ruszyliśmy na parking. Tam zobaczyłam duże , czarne auto..-Wow. Twoje ?
-No coś Ty ! Izzy'ego . Tylko On gustuje w czymś takim. Na pierwszy rzut oka myślałem że to karawan. -wybuchnęłam śmiechem. Tak, Steve zdecydowanie nigdy nie był inteligentną osobą i jak widać, nadal nie jest. Szybko wrzucił moje walizki do bagażnika i otworzył Mi drzwi od strony pasażera. Posłusznie wsiadłam. Ten usiadł za kierownicą i ruszył. Była może dziewiąta wieczorem. Jak na Los Angeles to dość wcześnie. Życie dopiero się tu zaczyna. Co prawda już dało się zobaczyć, parę dziewczyn w skąpych strojach, tak bardzo pogrążonych, że nie mogą znaleźć sobie jednego porządnego faceta na stałe. Parę początkujących Rockmenów usiłujących na siłę podobać się właśnie takim laską, żeby tylko przelecieć jak najwięcej. Czy ja kiedykolwiek do tego przywyknę ?Nie wiem . Miałam tu zostać na całe wakacje. Potem wrócić do siebie, ale czy wrócę? Sama nie wiem. Może odnajdę swoją miłość ? Może najlepszą przyjaciółkę ? Jakąś pracę ? Chuj wie . Po chwili czuję jak samochód się zatrzymuje. Lecz zatrzymał się praktycznie w centrum miasta. W okół kluby, zero czegokolwiek, gdzie można by mieszkać. Spojrzałam na Niego .
-Dlaczego tutaj? - zapytałam cicho.
-Bo najpierw trzeba opić kochanie twoje przybycie, poznać Cię z chłopakami i tak dalej. Z resztą, Slash'a powinnaś pamiętać. -To imię kurewsko nic Mi nie mówiło.
-Slash'a ? Nic Mi to nie mówi.
-Em..czekaj...Saul Hudson, pamiętasz ? Kochałaś się w Nim jako dziesięciolatka. -No i znów wyszczerz. Tak, teraz doskonale pamiętałam o kogo chodzi. Saul...najlepszy przyjaciel Steva z dzieciństwa, niekiedy zajebiście przystojny nastolatek..o boże. Naprawdę dawno go nie widziałam. Po chwili poczułam jak drzwi od mojej strony się otwierają. To Steve..tak się zamyśliłam, że nawet nie usłyszałam jak wysiada. No nie ważne. Szybko opuściłam auto i stanęłam przed wejściem do baru. Zobaczyłam wielki szyld "The Roxy". Brat coś Mi o Nim wspominał wcześniej ale...nawet już nie pamiętam co. Stev tylko złapał Mnie za przedramię i pociągnął do środka baru. Szepnął coś ochroniarzowi i szybko weszliśmy. Pełno ludzi. Rockmeni, skąpo ubrane laski. Kurwa, nie pasowałam tu. Nie widziałam nikogo, kto przypominał by Mnie. Po chwili usłyszałam głośne śmiechy i wołania mojego brata. Ruszyłam w jego stronę, a raczej w stronę stolika przy którym siedział On i czterech innych chłopaków. W tym..chyba Saul..tak, to na pewno był Saul, czarne loki opadające na twarz, i czarny...cylinder na głowie ? Może taki jego styl. Steve poklepał siedzenie obok Siebie na wznak, że mam zająć miejsce, także posłusznie usiadłam.
-Chłopaki, o to moja kochana, zajebista siostrzyczka, Nataliee . -ja tylko spojrzałam na Niego spodełba.
-Zajebista? Nie przesadzasz ? -zapytałam.
-Nie, a teraz poznaj chłopaków. - zaczął wymieniać. -Ten rudy, w bandanie na łbie to Axl. Wokal.
-Cześć śliczna . -wybąknął rudzielec , wstał, sięgnął po moją dłoń i pocałował jej wierzch.
-Ty kurwa wiewióro romantyka nie zgrywaj, zobaczysz co zrobi jak go wkurwisz. - odezwał się osobnik w lokach.-A tak w ogóle jestem S...
-Saul.-przerwałam mu.
-Tak, Saul, ale teraz mała, mów Mi Slash i choć się kurwa przytulić bo to tyle jebanych lat ! -szybko wstał, ja za Nim i uściskaliśmy się. Obydwoje się uśmiechnęliśmy i wróciliśmy na swoje miejsca. Po chwili odezwał się wysoki i cholernie przystojny blondyn.
-Ja jestem Michael, ale mów Mi Duff , a ten zamół obok Mnie -wskazał na chłopaka obok Niego, jakby nie obecnego myślami, z sięgającymi do ramion czarnymi włosami.-To Jeffrey, ale nazywamy go Izzy. Witaj w dżungli kotku. - dżungli ? Eh..nie rozumiem, ale pewnie po spędzeniu tu paru miesięcy się przekonam. Po chwili zobaczyłam, jak jakiś gruby gość wchodzi na scenę. Zapowiadał kolejny występ.
-Już za chwilę, na naszej scenie ujrzycie wielkich, zajebistych Aerosmith! -no i w tym momencie szczena mi opadła. Uwielbiałam ich! Potrafiłam każdą ich piosenkę zagrać na gitarze. Wielbiłam głos Tylera, styl gry Perry'ego. Zobaczyć ich na żywo..nawet o tym nie śniłam.
-Niespodzianka mała. -nachylił się nade mną Slash.
-Pamiętałeś ! -wykrzyczałam. Ten tylko posłał Mi śliczny uśmiech ukazujący rząd białych zębów.
-Przecież to ja Cię uczyłem słuchać prawdziwej muzyki !Steve wciskał Ci KISS , ale Ty wolałaś ze Mną.
-Pudelku, byłam w Tobie zauroczona.
-Serio?
-Uwielbiałam Cię ! Ale teraz uwielbiam Perry'ego więc odsłoń i jeszcze raz dziękuję. -pocałowałam go w policzek. Wrócił na swoje miejsce . Po chwili na scenie zobaczyłam ich. Genialnych kurwa Aerosmith. Szybko pobiegłam w stronę sceny i udało Mi się przecisnąć, aż pod Nią samą. Zaczęli genialną Mama Kin, kończąc na Dream On. Oczywiście każdą piosenkę znałam na pamięć i śpiewałam razem z Nimi. Zauważyłam, że Joe często na Mnie zerkał, nie wiem czemu, ale czułam na Sobie jego spojrzenie. Nie wiem dlaczego na Mnie, ale tak było. Po koncercie zamiast wrócić do chłopaków usiadłam przy barze.
-Danielsa z lodem proszę.
-A ja proszę dowodzik.-odpowiedział mi barman. Spojrzałam na Niego z pogardą, delikatnie nachyliłam się do Niego. Szepnęłam mu uwodzicielsko do ucha.
-Chyba jednak dowód nie potrzebny.-i mocno pocałowałam go w usta. Czy zachowałam się jak dziwka. ? Pewnie tak. Może jednak tu pasowałam. Po chwili dodałam.-..i pieniędzy raczej też nie potrzebujesz. -kolejny pocałunek i odeszłam od baru kręcąc biodrami. To zawsze działa. Jack mój,a barman został sam prawdopodobnie gapiąc się teraz na mój tyłek. Wróciłam do stołu chłopaków. Zajęłam miejsce obok Duff'a. Poczułam na sobie wzrok Slasha.
-Ej, mała, co to było ?!-zapytał podejrzliwie.
-To ? Czyli co ?
-To przy barze. Z barmanem. -wydaje się, że nikt poza Mną i Nim nie wiedział o co chodzi. Szybko posłałam mu znaczące spojrzenie. Nie chciałam, żeby to wyszło poza nas, zwłaszcza do Stevena. Miała bym zdrowy opierdol przez to. Wolę tego uniknąć jednak. Po chwili do naszego stolika podszedł dokładnie ten barman. Uśmiechnął się do Mnie ukazując rząd białych zębów.
-Jack Daniels dla Ciebie i dodatkowy drink. Przesyła Joe Perry. -Postawił przede mną trunki, a ja głucho wgapiałam się w drinka od Joe'a.
-O kurwa.-wybąknełam. Po chwili zauważyłam, że coś jest napisane na szklance. 'Zapraszamy za kulisy. Joe i Steven.' . Po odczytaniu wiadomości. Gwałtownie wstałam ze szklanką w ręku i rzuciłam chłopaka szybkie 'zaraz wracam'. Ruszyłam w stronę wejścia za kulisy. Przed drzwiami zobaczyłam ogromnego faceta, gdy próbowałam wejść, zatrzymał Mnie.
-A panienka Gdzie ?
-A...em..no..-szybko pokazałam mu napis na szklance. Ten kiwnął głową i Mnie wpuścił. Tam zobaczyłam ogromne czerwone kanapy. Ściany pomieszczenia były czarne, na środku stał stolik na którym było usypane parę kresek, stały trzy napoczęte Jack'i Daniels'y i parę paczek papierosów. Na kanapach oczywiście siedział cały zespół. Cholernie seksowny Steven Tyler na brzegu kanapy, po jego prawo, w cale nie Mniej pociągający Joe Perry, obok niego Tom Hamilton, no i na dwóch fotelach Joey i Brad. Co teraz czułam ? Nie wiem. Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, przychodząc tu, szczerze widziałam, że wszyscy obecni byli już po przynajmniej jeden dawce kokainy, ja nie byłam nawet pełnoletnia. Mimo swojego 'ekstremalnego' stylu życia, nadal byłam dziewic