środa, 27 marca 2013

Rozdział 2

AXL:
Cholera jasna.
-Nataliee ! Nataliee ! Obudź się ! - Kurwa...Czy to jestem taki seksowny, że na mój widok zemdlała ? Pewnie tak. To pewnie powód. Co ja w ogóle pieprze. Musze przestać tak bardzo kochać samego siebie. Poważnie. Kurwa, właśnie mała, śliczna i młoda, ruda istotka zemdlała mi w ramionach. Boże. Steven mnie zabije. Kurwa. Zabije to mało powiedziane. Najpierw boleśnie się poznęca. Dopiero potem pokroi i zakopie. I kurwa trafie do Lucyferka ! Za szybko ! Nie mogę umrzeć tak młodo. W sumie...mogę..Ale niech Nataliee nie umiera no ! Co do cholery mogło się stać ? Może ten drink od Perrego..Kurwa, no tak ! Izzy dawał mu dzisiaj świeżą dostawę tabletek gwałtu ! Racja..co za chuj ! Jest mi coraz ciężej, a nie wiem co robić. Delikatnie uniosłem ją wyżej patrząc na jej śliczną drobniutką twarzyczkę. Uwielbiałem dziwki, ale ta dziewczyna..Ona jest wyjątkowa. Ma w sobie coś, co cholernie Mnie do niej ciągnie. Aż trudno uwierzyć, że to siostra Popcorna. Jest taka spokojna, wyrozumiała, a za razem energiczna, a ta akcja z barmanem, pewnie myśli, że nie widziałem. To.jak kręciła biodrami odchodząc..Cholernie seksowna. Może..jest na tabletkach..mógł bym..hmm...wykorzystać to. NIE ! Axl nie ! Nie możesz. Podoba Ci się. Pamiętaj, że ta mała Ci się podoba.  Wziąłem głęboki oddech i szedłem dalej zastanawiając się dlaczego jestem aż tak miły dla dziewczyny poznanej godzinę temu. W sumie odpowiedziałem sobie na to wcześniej. Może nie w tym rzecz..tu chyba chodzi...dlaczego podoba mi się laska poznana przed godziną ? Nigdy nie miałem czegoś takiego, ale to nie jest to pociąganie mnie, tak jak robią to dziwki. Gdy ją widzę, czuję, że muszę się o Nią zatroszczyć. Kiedy zobaczyłem jak płacze, sam chciałem się rozbeczeć. Przed chwilą...gdy dotykała moich włosów..pewnie bym ją pocałował. Gdyby nie to. Pewnie za owy pocałunek dostałbym po mordzie. No ale cóż...Nigdy nie wierzyłem w coś zwanego miłością...co dopiero miłością od pierwszego wejrzenia. Nawet nie wiem co ta mała czuje. Czy może ma to co ja? Albo sądzi po prostu, że jestem uprzejmy i dlatego to robię, a jestem dla Niej po prostu nowo poznanym facetem ? Co za ironia.. . Czy ja jestem jakiś głupi ? A chuj wie.. . Mam w tym momencie ochotę napisać piosenkę. O Niej . 'She's got a smile that is seems to me, Reminds me of childhood memories ' ... Mam początek..Tak, to będzie dobre, tylko co dalej ? Opisywać prawdę ? Dokładnie to co do Niej czuję ? A co powiem chłopakom gdy zapytają o kim to ? No przecież nie prawdę, pojebało Mnie do końca. Nadal rozważam gwałt na tej małej, przecież śpi ! Kurwa, tego chyba się snem nie nazywa, a chuj. Jestem idiotą. Pisze o Niej miłosną piosenkę, a teraz rozmyślam nad gwałtem, czy to normalne ? Zdecydowanie nie. Po niecałych 15 minutach mojego cholernie głupiego i debilnego rozważania byliśmy już pod Hellhouse. Podszedłem do drzwi, w piękny sposób otworzyłem je zajebistym jebnięciem. Jebać to, że wypadły z zawiasów, trzeba ogarnąć Nataliee. Szybko podbiegłem do materaca, może nie najczystszego, ale zdecydowanie najwygodniejszego w całej siedzibie. Delikatnie ułożyłem ją na nim, podkładając jej pod głowę jakąś starą koszulkę. Kurwa mać ! To nie koszulka ! To bokserki Slash'a..brudne. Ja pierdole. Szybko wymieniłem je na swoją koszulkę, tą, która miałem na sobie. Przez chwilę dokładnie się jej przyglądałem. Ta dziewczyna naprawdę była śliczna. Długie rude włosy do połowy pleców, szczupła, z nie powiem, zajebistymi cyckami, a tyłek jeszcze lepszy. Te delikatne rysy twarzy, malinowe usta,  te ogromne zielone ślepia. Miłość od pierwszego wejrzenia jednak istnieje. Kurwa, Rudy, zakochałeś się. Brawo, mistrzostwo. Udało Ci się, pokochałeś, ale czy odpowiednią osobę ? Z kąd wiesz, że ta mała, akurat pokocha Ciebie ? Przecież widziałem, jak patrzyła na Duff'a . Cholera. I jeszcze Slash. Dobrze wiem, że Steve za Mną nie przepada, jak się dowie, że kocham jego siostrę. Kurwa, wolę nie wiedzieć. Po chwili szybko usiadłem na naszej kanapie, wziąłem pierwsze lepsze pudełko po pizzy, długopis i zacząłem pisać dalszy ciąg tekstu. Słowa wychodziły spod długopisu cholernie szybko. Jakby wszystko było tam już ustalone i zapisane. Po nie całych 30 min. Tekst był gotowy:
She's got a smile that it seems to me
Reminds me of childhood memories
Where everything
Was as fresh as the bright blue sky
Now and then when I see her face
She takes me away to that special place
And if I stared too long
I'd probably break down and cry
Oh Sweet child o' mine
Oh Sweet love of mine
She's got eyes of the bluest skies
As if they thought of rain
I hate to look into those eyes
And see an ounce of pain
Her hair reminds me of a warm safe place
Where as a child I'd hide
And pray for the thunder
And the rain to quietly pass me by
Oh Sweet child o' mine
Oh Sweet love of mine 
Where do we go
Where do we go now
Where do we go
Sweet child o' mine
Jeszcze tylko się poprosi Izzy'ego o napisanie nut i wszystko będzie świetnie. Poważnie. Jest lepiej niż sądziłem. Wszystko wyszło zajebiście. Dobra, skromny to ja jednak nie jestem i raczej nigdy nie będę. A właśnie, gdzie ja położyłem to jebane lustro..a raczej kawałek lustra. Szybko wstałem w poszukiwaniu jednej z najcenniejszych rzeczy w tym domu, szybką ją odnalazłem po skarpetkami. Na pewno nie moimi ! Szybko przejrzałem się, kurwa, krzywo zawiązana bandana, trzeba jeszcze raz. Odłożyłem kawałek szkła i szybko związałem bandanę ponownie. Teraz wszystko się zgadzało. Równo, idealnie. Jak zawsze . Podczas gdy ja zajmowałem się komplementowaniem samego siebie usłyszałem cichy jęk. Szybko odwróciłem się w stronę dziewczyny, zobaczyłem, że Mała otwiera oczy, szybko ukucnąłem obok Niej i pogłaskałem ją po głowie.
-Hej, Młoda, wszystko okej ?-Zapytałem cicho. Ona tylko głośno przełknęła ślinę i zachrząkała. Usiadłem obok, położyłem sobie na kolanach jej głowę i patrząc jej w oczy zacząłem delikatnie głaskać ją po policzku. Spokojnie nachyliłem się nad jej twarzą i czekałem na jej reakcję. Nataliee była potwornie słaba, blada twarzyczka i sine usta. Lekko podkrążone oczy. Delikatnie uniosła głowę i lekko musnęła swoimi wargami moje. Szybko odwróciłem wzrok. Czułem się speszony. Ale..ale ona mnie pocałowała, czyli..też czuje to co ja ?
-A..Axl...-mówiła cicho jąkając się. Uniosła dłoń i lekko złapała mnie za włosy. Powili do siebie przyciągnąła i pocałowała Mnie ponownie. Tym razem mocniej. Delikatnie poruszała wargami usiłując zrobić z tego pocałunku coś gwałtownego i namiętnego. Wiem, nie udawało się to jej, ale i tak. Czułem się tak cudownie. Ja pierdole. Pierwszy raz czuję się cudownie nie uprawiając seksu. No wspaniale. Axl punkt do zajebistości Ci doszedł. Czyli już wychodzi poza skale hmm ? 11/10 .Jest dobrze Rudzielcu.

Tym czasem w barze..

-Żyrafo pierdolona ! Oddaj mi fajki ! -Drze się Steven na Duff;a. Widać wyraźnie wkurwiony. Duff stoi z wysoko uniesioną ręką, w której trzyma Mallboro, a Popcorn śmiesznie podskakuje usiłując złapać przynajmniej rożek opakowania fajek by je wyrwać. Skacze..skacze i na marne. Biedak się tylko zmęczył. Duff wyraźnie rozbawiony sytuacją, zaczął biegać z fajkami w ręku po całym barze, oczywiście Steven za nim. Slash siedział przy stole, razem z zaćpanym Izzy'm.
-Kurwa, stary co Ty ćpałeś!?
-Głupie pytanie, jak to co? Heroina, w żyłę brałem, w kiblu. Chcesz ?
-Nie, dzięki, ja i Jack'ie - mówi przytulając do Siebie butelkę Jack'a Danielsa - jesteśmy szczęśliwi bez wspomagaczy.
-Nikt nie jest szczęśliwy bez wspomagaczy!
-No tu to się jednak kolego mylisz, my jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi ! - Mówił całując butelkę.
-Slash ! Debilu ! Zdradzasz Mnie ! - Zaczął drzeć się Steve nadal biegając za Duff'em.
-Steve kochanie ! Przepraszam ! Chodź tu dostaniesz buziaka na przeprosiny ! - Slash wstał i zaczął tym razem biegać za resztą. Duff z fajkami, Steven za Duff'em, Slash za Stevenem. Może i to wydaje się chore, ale to jest Guns n' fuckin' Roses , tego nie ogarniesz .Po chwili Popcorn razem ze Slash'em zrezygnowali. Usiedli zdyszani przy stole. Slash obok Izz'a, dla którego najwyraźniej impreza już się skończyła, Steven z Duff'em po drugiej stronie.
-Ej, chłopaki, gdzie jest Nataliee i Axl ? -Zapytał lekko zmieszany Saul.
-Axl poszedł zapalić, a Nataliee, poszła do Smith'ów chyba..No tak, szła do Nich..-Po tych słowach Izzy gwałtownie wytrzeźwiał.
-Jak to kurwa do Smith'ów ? Do Nich ? Do Perrego ? Jak, kurwa jak, jak, jak, jak, jak, jak ?
-No tak...dali jej drinka..i zaprosili do siebie..
-Drinka ? Co ? No pięknie..
-Stary, co jest ?! - odezwał się wyraźnie wkurwiony obecną sytuacją Duff.
-Dzisiaj sprzedałem Perry'emu tabletki. No wiesz...wiesz, na co.-Steven najwyraźniej próbował się opanować.
-Co Ty do cholery pierdolisz? Tabletki? Przecież widziałem, że Ona tego drinka piła ! No piła kurwa !-wybuchnął.
-Stary, spokojnie, nic jej nie będzie, wiesz dobrze, że masz cholernie silną siostrę, ma mocną głowę, nie da się zgwałcić. Uspokój się. - Tymi słowami Slash doprowadził do rozluźnienia atmosfery.
-Tak...nic jej nie będzie..na pewno..Ona..da sobie radę. Jestem pewien.-zaczął głęboko i gwałtownie oddychać.
-Stwierdzam, że czas wrócić do domu, Steven nie może być w takim stanie, młoda dotrze sama, da sobie radę.- wszyscy wstali, w tym Slash asekurował Izz'a. Wszyscy chcwiejąc się i ledwo łapiąc równowagę wyszli z baru i ruszyli w stronę Hellhouse. Po nie całych dwóch krokach można było zobaczyć jak Duff robi zajebiste pierdut na ziemię. Chłopaki i tak, zamiast pomóc, zaczęli się tylko śmiać. Ah ta przyjaźń, a biedna żyrafa musiała pomóc sobie sama i po 15 nieudanych próbach powstania w końcu dopiął swego i znów ruszyli w stronę domu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz