-A...Axl ?!-Wybąknęłam widząc Rudzielca pieprzącego się z jakąś brunetką
w wannie. On tylko odwrócił się i spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
Zakupy wypadły mi z dłoni. Nie byłam w stanie powiedzieć nic. Kompletnie
nic. Zatkało mnie. Axl wyszedł z wanny, owinął się ręcznikiem w
biodrach, podszedł do mnie i złapał mnie za dłonie.
-Nate, to nie tak...-zaczął bełkotać, a ja nadal patrzyłam na niego, jak na zupełnie kogoś innego.
-To niby jak?!-wydarłam się.-Proszę wytłumacz! Jeszcze wczoraj,
twierdziłeś, że mnie kochasz, a teraz kurwa co?! Zachowujesz się jak
męska dziwka.
-Jak ty mnie nazwałaś?!-Zapytał groźnie, patrząc na mnie z nienawiścią w
oczach.-Ty mała suko, więcej nie waż się tak do mnie odezwać!-Uniósł
rękę i przywalił z pięści prosto w mój policzek. Złapałam się za niego,
spojrzałam mu w oczy, a po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Axl tylko
powtórzył swoją czynność. Ja upadłam na ziemię.
-Nie bij jej !-Usłyszałam słodki damski głosik dochodzący z wanny.
-A ty kurwa zamknij się bo skończysz jak Ona.-Wybąknął wkurwiony i
kopnął mnie porządnie w brzuch. Złapałam się za niego i głośno
zapiszczałam z bólu. Kątem oka widziałam szyderski uśmiech na twarzy
Axl'a. Po chwili zobaczyłam zgrabne nogi. Wysoka brunetka wydostała się z
wanny i przywaliła parę razy pięścią w twarz Rudemu. Ten upadł na
ziemię i wydarł się ponownie wyzywając ją od kurwa. Ta szybko złapała
mnie za dłoń, pomogła wstać. Tak zrobiłam. Obydwie szybko wyszłyśmy z
łazienki.
-Dziękuję...-powiedziałam sapiąc nadal trzymając się za policzek.
Spojrzałam na nią. Miała śliczną twarz o idealnie kobiecych rysach.
Pełne malinowe usta i ogromne brązowe oczy. Uśmiechnęła się do mnie i
kiwnęła głową.
-Nie ma za co...Jestem Erin.-Powiedziała cicho głaszcząc mnie po ramieniu.
-Nataliee...siostra Stevena, którego pewnie znasz.
-Ooo...mała Adler...Axl o tobie wspominał...twierdził, że Steven rządzi
się w cały domu, wprowadza tu swoją rodzinkę itd. Nazwał Cię zwykłą
dziwką.-Na te słowa odsunęłam się od niej. Co za skurwiel...czyli
wszyscy mieli rację. Teraz będę słyszeć tylko ciągłe "a nie mówiłem"
itd. Cholera..Delikatnie odsunęłam dłoń od swojego policzka i zobaczyłam
krew na jej wewnętrznej części. Posłałam smutny uśmiech Erin i szybko
pobiegłam na dół, do kuchni. Wyjęłam z niej prowizoryczna apteczkę, w
której znalazłam małe lusterko, przejrzałam się w nim i zobaczyłam duże
rozcięcie wzdłuż kości policzkowej. Skrzywiłam się boleśnie i szybko
złapałam wacik i wodę utleniona. Przemyłam ranę sycząc przy tym z bólu.
Po chwili za moimi plecami zobaczyłam już ubrana Erin.
-Ja będę się już zwijać. Axl'a na razie nie musisz się bać. Śpi. A tak w
zasadzie jest w stanie omdlenia. Nie obudzi się szybko. Chłopaki będą
za 20 min. Cześć.-Pomacham jej, ona odpowiedziała tym samym i wyszła. Ja
przypomniałam sobie co zostawiłam w łazience. Wbiegłam, zabrałam
stamtąd zakupy i wróciłam do kuchni. Powkładałam wszystkie artykuły
spożywcze na swoje miejsca, a swoja farbę i rozjaśniacz wrzuciłam do
torby. Tam też znalazłam luźną bokserkę i szorty. Szybko wciągnęłam to
na kostium i zajęłam w kuchni miejsce przy stole. Nie miałam nad czym
teraz myśleć, czułam się tak cholernie zraniona. Wiem, znaliśmy się
dzień, ale powiedział, że mnie kocha, to jakim prawem mnie zdradził.!?
Tyle osób mnie ostrzegało, a głupi ja nie posłuchałam. Zawsze muszę
postawić na swoim, nigdy nie wychodzi mi to na dobre. Powinnam zacząć
się interesować zdaniem innych, a nie tylko swoim. Skończona ze mnie
idiotka. Kurwa w chuj. Zakryłam twarz dłońmi i schyliłam głowę tak, że
włosy zasłaniały mi również ręce. Po chwili usłyszałam trzask drzwiami.
Uniosłam głowę z zaciekawieniem. Nagle i drzwi od kuchni otworzyły się. W
drzwiach stanął Saul. Przyjrzał się mojej twarzy. Bez słowa podszedł do
mnie i się przytulił. Ja zanurzyłam twarz w jego czarnych lokach i
zaczęłam cicho łkać. Poczułam jak delikatnie masuje dłonią moje plecy
usiłując mnie uspokoić. Jednak na nic, płakałam dalej, a on coraz
częściej szeptał mi do ucha, że już wszystko dobrze, że jest przy mnie, i
że zabije Axl'a. Odsunęłam się, odgarnęłam mu włosy, tak bym mogła
spojrzeć mu w oczy. I wyjąknęłam cicho.
-Przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. -Ponownie się w niego wtuliłam nadal
łkając. Jego ręka przeniosła się na moją głowę nadal delikatnie
głaszcząc, Po chwili poczułam kolejne kroki.
-Co się stało.?-Usłyszałam głos Izzy'ego, na co podniosłam głowę i
spojrzałam na niego. Ten tylko zakrył usta głową.-Czy to..-wiedziałam co
ma zamiar powiedzieć i pokiwałam tylko twierdząco głową.-Zabije tego
gnoja. Powieszę chuja za jaja i będe kurwa napierdalał w niego gitarą aż
nie zdechnie. Pedał jebany..-Takiego Izzy'ego jeszcze nie widziałam.
Niedługo po tym do kuchni dołączył również Duff. Zareagował podobnie jak
Saul. Podbiegł i mocno mnie przytulił. Szepnął mi słodko do ucha.
-Zabiję skurwiela.-Zdawało się , że usłyszał to i Izzy.
-E-e. Jesteś drugi w kolejce, najpierw zabijam go ja.-powiedział ze
smutnym uśmiechem na twarzy. Duff kiwnął głową i złapał mnie za dłoń
głaszcząc jej wierzch. Gdzieś z salonu dochodził do nas kobiecy śmiech
mi już doskonale znany. Byłam pewna, ze to Rosie ze Stevem. Nie myliłam
się, kuchenne drzwi ponownie się otworzyły. Na mój widok Rosalie
popłynęły łzy po policzkach, zaś Steve złapał jakikolwiek pierwsze wazon
i rzucił nim o ścianę.
-Mówiłem kurwa, mówiłem, że nie powinnaś z bim być, a ty jak zwykle nie
posłuchałaś.-Wydarł się wściekły. Podszedł do mnie i uniósł rękę w celu
spoliczkowania mnie. Jednak po chwili opuścił ją ze zrezygnowaniem.
Wyszedł z kuchni trzaskając drzwiami i opuścił Hellhause. Po tym
patrzyłam nieobecnym wzrokiem na drzwi kuchni. Nie mogłam uwierzyć, że
chciał mnie uderzyć. Zmienił się. Zawsze tak bardzo się o mnie
troszczył. Kiedy rodzice to olewali on i Saul byli. Saul był dla mnie
jak drugi starszy brat, a napewno najlepszy przyjaciel. Opiekowali się
mną gdy tego potrzebowałam i pomagali mi. Steven potwornie uległ zmianie
w tym głupim mieście, nie koniecznie na dobre. Dlaczego ja mówie o L.A,
'głupie' .? Może dlatego, że jak narazie w tym mieście nie zdarza mi
się nic pozytywnego.
-Kochanie..on nie chciał..-usłyszałam głos Rosalie przy swoim uchu.
-Chciał..i o mało tego nie zrobił..-zchowałam twarz w dłoniach i
zaczęłam cicho łkać. On naprawde chciał mnie uderzyć. Widział mnie w
takim stanie i chciał to pogorszyć! Z resztą i tak pogorszył. Spojrzałam
przepraszająco na Czarną i wybąknęłam.
-Najbliższym samolotem wracam do domu.-Powiedziałam cicho, a ta tylko zrobiła zdziwioną minę. Chłopaki również.
-Nie wracaj..-powiedział cicho Saul.
-Slash, muszę. Jak na razie przydarzają mi się tu same złe rzeczy,
rozumiesz.? Wszystko jest źle, pogarszam wam humory, psuje atmosferę.
Muszę.
-Nie..popsujesz mi humor wyjeżdżając...-Mówił prawie szepcząc. Złapał mnie za obie dłonie i spojrzał mi głęboki w oczy.
-Dlaczego niby.?-Nie odpowiedział. Zachował ciszę nadal wgapiając się w
moje oczy. Po chwili jednak jego wzrok zszedł na moje usta. Zbliżył
twarz do mojej i musnął swoimi wargami moje. Na to szybko zerwałam się z
miejsca. Wybiegłam z kuchnie i ległam na kanapie. Podciągnęłam kolana
pod brodę i schowałam w nich twarz. Nie miałam najmniejszej ochoty na
to, co teraz zrobił. Nie czułam do niego nic, prócz przyjaźni. Nie
chciała też być dla niego kimś więcej. Nęciło mnie to. Po chwili
usłyszałam kroki z góry. Zobaczyłam Axl'a. Posłał mi nienawistne
spojrzenie i ruszył do kuchni.
SLASH:
Pocałowałem ją. Tak, pocałowałem, a teraz zostałem tu zażenowany z
Duff'em, Izzy'm i Rosie. Wgapiałem się nieumyślnie w drzwi kiedy te
otworzyły się. W nich zobaczyłem Axl'a. Szybko wstałem, złapałem go za
kołnierzyk, przycisnąłem do ściany i mocno przywaliłem pięścią w twarz.
-Jeśli jeszcze raz ją tkniesz, zrobisz jej cokolwiek, to tak ci zryję
pysk, że Cię kurwa nikt nie pozna.-Rudy zaczął się wyrywać co udało mu
się po porządnym kopnięciu mnie w brzuch, odsunąłem się z krzywą miną
sycząc z bólu.
-No i po chuj bronisz tej małej suki.? Widziałam jak miziała się dzisiaj
z Bach'em na plaży.-Spojrzałem na niego zażenowany. Po chwili
zobaczyłem jak Rosalie wybucha.
-Ty jebana ruda kurwo! Nie miziała, to mój kurwa brat, i zostawiłam ich
tam na kurwa chwilę, nic po miedzy nimi nie ma!-Unosiła rękę by go
spoliczkować, jednak Duff zatrzymał ją i przycisnął do siebie. Ta
wtuliła się i ponownie wybuchnęła płaczem. Axl spojrzał na nas
wszystkich z wrednym uśmiechem i bąknął .
-Jak mnie obijesz, stracisz wokalistę pudelku.
-Wokalistów w tym jebanym L.A jest kurwa w chuj. Dam sobie radę, nie będę ubolewać na stracie męskiej dziwki.
-Uważaj co mówisz..
-Bo co mi kurwa zrobisz!?-Wykrzyczałem zbliżając się do niego.
-Nie tobie, tylko Nataliee...pomyśl co mówisz..-Ponownie spojrzał na
mnie szyderczo. Nie wytrzymałem, złapałem pierwszy lepszy nóż z blatu
kuchennego, przygwoździłem Rudego do ściany i przyłożyłem ostrze do jego
szyi. Bełkotał coś pod nosem, że mam tego nie robić, że mam nie być
głupi, że przecież jestem jego kumplem. Tak kurwa..kumplem...chyba śni..
-Saul, nie!-Usłyszałem słodki, zapłakany głosik. Odwróciłem się i
zobaczyłem Nate, całą w łzach, rozmazanym tuszem, czerwoną ze wstydu.
Odciągnąłem rękę od Axl'a i upuściłem nóż na ziemię, odsunąłem się i
pozwoliłem mu wyjść. Zobaczyłem nieobecny wzrok Nataliee. Złapałem ją za
dłonie i przycisnąłem do siebie.
-Spokojnie malutka, już wszystko dobrze.-Szeptałem jej do ucha głaszcząc
delikatnie jej plecy. Sam zdziwiłem się tym, co zrobiłem, przestałem
panować nad emocjami i tak po prostu chciałem go zabić. Kurwa...czy ja
naprawdę kocham tą małą? Kochałem ją jeszcze w domu...a potem ze Stevem
wyjechaliśmy...a teraz gdy wróciła...przywiozła ze sobą wszystkie
wspomnienia, te dobra, jak i te złe, ale i tak, zdawało mi się, że nigdy
nie odwzajemni moich uczuć. Wydawała się widzieć we mnie tylko dobre
kumpla. A może i to lepiej.? Ucałowałem czubek jej głowy i delikatnie
odsunąłem ją od siebie. Po tym szybko trafiła w ramiona Duff'a i
Rosalie.
-Rosie, mała dzisiaj zostanie u nas. Trzeba jej pilnować, Axl się tu
prędko nie pokaże, ale będzie jej szukał u Ciebie, sama byś sobie nie
poradziła, Seba też by nic nie zaradził, a tak to, gdy nie będzie jej
przy was, po prostu da sobie spokój.-Mówił powoli Duff. Czarna tylko
pokiwała parę razy głową na zgodę, a Natalia wtuliła się bardziej w
blondyna. Przyglądałem się im z uwagą, czułem się...zazdrosny, że to
Duff tak ją podtrzymuje na duchu, a nie ja. Nie ważne.
NATALIEE:
Wtulałam
się w Duff'a rozmyślając o wszystkim co się stało. To co zrobił Slash
było tak cholernie..dziwne. Mogła bym czuć się przy nim bezpieczna, ale
nie czuję. Przez to co zrobił Axl'owi wydaje mi się nie obliczalny.
Poczułam czyjąś dłoń na swojej i ujrzałam twarz Izzy'ego.
-Mała, choć
ze mną, dam ci coś na przebranie, moja była dziewczyna zostawiła tu
sporo swoich rzeczy, i pogadamy. -Kiwnęłam głową zgadzając się na
propozycję i popędziłam z nim na górę. Zaprowadził mnie do swojego
pokoju, gdzie panował...o dziwo porządek. Jednak od razu po wejściu
uderzył mnie zapach Marichuany, Kokainy zmieszany z wonią papierosów i
alkoholu. Skrzywiłam się lekko, on posłał mi przepraszające spojrzenie,
podszedł do szafy i wyjął z niej czysta bieliznę, skórzane spodnie i
jakąś obcisłą koszulkę z logiem Def Leppard.
-Trzymaj.-Podał mi je, ja tylko spojrzałam na niego zażenowana.
-Odwróć
się.-Posłusznie odwrócił się do mnie plecami i tak zajął miejsce na
łóżku. Szybko przebrałam się w ciuchy od niego i o dziwo były idealne.
Zasiadłam obok i położyłam mu dłoń na kolanie. Uśmiechnął się
delikatnie.
-Możesz spać tutaj, ja prześpię się na kanapie, na dole.-Pokręciłam przecząco głową.
-Nie ma mowy, to twój pokój. Ja jestem tylko...nie proszonym gościem.
-W cale nie, nie proszonym i nie ma sprawy.
-A nie możemy spać tu razem? Ja rozłożę sobie materac na podłodze, a ty będziesz spał na łóżku.-Mówiłam wzruszając ramionami.
-No kurwa nie. Ja śpię na podłodze, ty na łóżku, jasne.?-Powiedział lekko zirytowany już naszą kłótnią i złapał mnie za dłoń.
-No dobra..-Szepnęłam cicho i smutno uśmiechnęłam się.
-Dlaczego
tak odpychasz Saula? -i w tym momencie zaskoczył mnie jak nikt inny.
Zastanawiałam się dlaczego o to pyta, po co mu to wiedzieć.
-Ja go
nie odpycham..-mówiłam cicho zachrypniętym głosem.-Nie chodzi o to..ja
po prostu, widzę w nim tylko przyjaciela. Był dla mnie jak brat, nie
potrafię tak po prostu poczuć coś do człowieka, który był dla mnie
kiedyś rodziną.-Przy każdym moim słowie kiwał ze zrozumieniem głową,
zaczęłam opowiadać mu sytuacje z mojego dzieciństwa, kiedy Saul ratował
mnie z opresji niczym super bohater. Śmialiśmy się pod wpływem
niektórych wspomnień. Nie zauważyłam nawet, kiedy podczas opowiadanie,
on usiadł na podłodze, a ja luźno położyłam się na łóżku. Opowiadałam
dalej, kiedy nagle moje oczy zaczęły bezwładnie się zamykać. Niedługo po
tym odpłynęłam i pogrążyłam się snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz