wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 6.

-A...Axl ?!-Wybąknęłam widząc Rudzielca pieprzącego się z jakąś brunetką w wannie. On tylko odwrócił się i spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Zakupy wypadły mi z dłoni. Nie byłam w stanie powiedzieć nic. Kompletnie nic. Zatkało mnie. Axl wyszedł z wanny, owinął się ręcznikiem w biodrach, podszedł do mnie i złapał mnie za dłonie.
-Nate, to nie tak...-zaczął bełkotać, a ja nadal patrzyłam na niego, jak na zupełnie kogoś innego.
-To niby jak?!-wydarłam się.-Proszę wytłumacz! Jeszcze wczoraj, twierdziłeś, że mnie kochasz, a teraz kurwa co?! Zachowujesz się jak męska dziwka.
-Jak ty mnie nazwałaś?!-Zapytał groźnie, patrząc na mnie z nienawiścią w oczach.-Ty mała suko, więcej nie waż się tak do mnie odezwać!-Uniósł rękę i przywalił z pięści prosto w mój policzek. Złapałam się za niego, spojrzałam mu w oczy, a po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Axl tylko powtórzył swoją czynność. Ja upadłam na ziemię.
-Nie bij jej !-Usłyszałam słodki damski głosik dochodzący z wanny.
-A ty kurwa zamknij się bo skończysz jak Ona.-Wybąknął wkurwiony i kopnął mnie porządnie w brzuch. Złapałam się za niego i głośno zapiszczałam z bólu. Kątem oka widziałam szyderski uśmiech na twarzy Axl'a. Po chwili zobaczyłam zgrabne nogi. Wysoka brunetka wydostała się z wanny i przywaliła parę razy pięścią w twarz Rudemu. Ten upadł na ziemię i wydarł się ponownie wyzywając ją od kurwa. Ta szybko złapała mnie za dłoń, pomogła wstać. Tak zrobiłam. Obydwie szybko wyszłyśmy z łazienki.
-Dziękuję...-powiedziałam sapiąc nadal trzymając się za policzek. Spojrzałam na nią. Miała śliczną twarz o idealnie kobiecych rysach. Pełne malinowe usta i ogromne brązowe oczy. Uśmiechnęła się do mnie i kiwnęła głową.
-Nie ma za co...Jestem Erin.-Powiedziała cicho głaszcząc mnie po ramieniu.
-Nataliee...siostra Stevena, którego pewnie znasz.
-Ooo...mała Adler...Axl o tobie wspominał...twierdził, że Steven rządzi się w cały domu, wprowadza tu swoją rodzinkę itd. Nazwał Cię zwykłą dziwką.-Na te słowa odsunęłam się od niej. Co za skurwiel...czyli wszyscy mieli rację. Teraz będę słyszeć tylko ciągłe "a nie mówiłem" itd. Cholera..Delikatnie odsunęłam dłoń od swojego policzka i zobaczyłam krew na jej wewnętrznej części. Posłałam smutny uśmiech Erin i szybko pobiegłam na dół, do kuchni. Wyjęłam z niej prowizoryczna apteczkę, w której znalazłam małe lusterko, przejrzałam się w nim i zobaczyłam duże rozcięcie wzdłuż kości policzkowej. Skrzywiłam się boleśnie i szybko złapałam wacik i wodę utleniona. Przemyłam ranę sycząc przy tym z bólu. Po chwili za moimi plecami zobaczyłam już ubrana Erin.
-Ja będę się już zwijać. Axl'a na razie nie musisz się bać. Śpi. A tak w zasadzie jest w stanie omdlenia. Nie obudzi się szybko. Chłopaki będą za 20 min. Cześć.-Pomacham jej, ona odpowiedziała tym samym i wyszła. Ja przypomniałam sobie co zostawiłam w łazience. Wbiegłam, zabrałam stamtąd zakupy i wróciłam do kuchni. Powkładałam wszystkie artykuły spożywcze na swoje miejsca, a swoja farbę i rozjaśniacz wrzuciłam do torby. Tam też znalazłam luźną bokserkę i szorty. Szybko wciągnęłam to na kostium i zajęłam w kuchni miejsce przy stole. Nie miałam nad czym teraz myśleć, czułam się tak cholernie zraniona. Wiem, znaliśmy się dzień, ale powiedział, że mnie kocha, to jakim prawem mnie zdradził.!? Tyle osób mnie ostrzegało, a głupi ja nie posłuchałam. Zawsze muszę postawić na swoim, nigdy nie wychodzi mi to na dobre. Powinnam zacząć się interesować zdaniem innych, a nie tylko swoim. Skończona ze mnie idiotka. Kurwa w chuj. Zakryłam twarz dłońmi i schyliłam głowę tak,  że włosy zasłaniały mi również ręce. Po chwili usłyszałam trzask drzwiami. Uniosłam głowę z zaciekawieniem. Nagle i drzwi od kuchni otworzyły się. W drzwiach stanął Saul. Przyjrzał się mojej twarzy. Bez słowa podszedł do mnie i się przytulił. Ja zanurzyłam twarz w jego czarnych lokach i zaczęłam cicho łkać. Poczułam jak delikatnie masuje dłonią moje plecy usiłując mnie uspokoić. Jednak na nic, płakałam dalej, a on coraz częściej szeptał mi do ucha, że już wszystko dobrze, że jest przy mnie, i że zabije Axl'a. Odsunęłam się, odgarnęłam mu włosy, tak bym mogła spojrzeć mu w oczy. I wyjąknęłam cicho.
-Przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. -Ponownie się w niego wtuliłam nadal łkając. Jego ręka przeniosła się na moją głowę nadal delikatnie głaszcząc, Po chwili poczułam kolejne kroki.
-Co się stało.?-Usłyszałam głos Izzy'ego, na co podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Ten tylko zakrył usta głową.-Czy to..-wiedziałam co ma zamiar powiedzieć i pokiwałam tylko twierdząco głową.-Zabije tego gnoja. Powieszę chuja za jaja i będe kurwa napierdalał w niego gitarą aż nie zdechnie. Pedał jebany..-Takiego Izzy'ego jeszcze nie widziałam. Niedługo po tym do kuchni dołączył również Duff. Zareagował podobnie jak Saul. Podbiegł i mocno mnie przytulił. Szepnął mi słodko do ucha.
-Zabiję skurwiela.-Zdawało się , że usłyszał to i Izzy.
-E-e. Jesteś drugi w kolejce, najpierw zabijam go ja.-powiedział ze smutnym uśmiechem na twarzy. Duff kiwnął głową i złapał mnie za dłoń głaszcząc jej wierzch. Gdzieś z salonu dochodził do nas kobiecy śmiech mi już doskonale znany. Byłam pewna, ze to Rosie ze Stevem. Nie myliłam się, kuchenne drzwi ponownie się otworzyły. Na mój widok Rosalie popłynęły łzy po policzkach, zaś Steve złapał jakikolwiek pierwsze wazon i rzucił nim o ścianę.
-Mówiłem kurwa, mówiłem, że nie powinnaś z bim być, a ty jak zwykle nie posłuchałaś.-Wydarł się wściekły. Podszedł do mnie i uniósł rękę w celu spoliczkowania mnie. Jednak po chwili opuścił ją ze zrezygnowaniem. Wyszedł z kuchni trzaskając  drzwiami i opuścił Hellhause. Po tym patrzyłam nieobecnym wzrokiem na drzwi kuchni. Nie mogłam uwierzyć, że chciał mnie uderzyć. Zmienił się. Zawsze tak bardzo się o mnie troszczył. Kiedy rodzice to olewali on i Saul byli. Saul był dla mnie jak drugi starszy brat, a napewno najlepszy przyjaciel. Opiekowali się mną gdy tego potrzebowałam i pomagali mi. Steven potwornie uległ zmianie w tym głupim mieście, nie koniecznie na dobre. Dlaczego ja mówie o L.A, 'głupie' .? Może dlatego, że jak narazie w tym mieście nie zdarza mi się nic pozytywnego.
-Kochanie..on nie chciał..-usłyszałam głos Rosalie przy swoim uchu.
-Chciał..i o mało tego nie zrobił..-zchowałam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho łkać. On naprawde chciał mnie uderzyć. Widział mnie w takim stanie i chciał to pogorszyć! Z resztą i tak pogorszył. Spojrzałam przepraszająco na Czarną i wybąknęłam.
-Najbliższym samolotem wracam do domu.-Powiedziałam cicho, a ta tylko zrobiła zdziwioną minę. Chłopaki również.
-Nie wracaj..-powiedział cicho Saul.
-Slash, muszę. Jak na razie przydarzają mi się tu same złe rzeczy, rozumiesz.? Wszystko jest źle, pogarszam wam humory, psuje atmosferę. Muszę.
-Nie..popsujesz mi humor wyjeżdżając...-Mówił prawie szepcząc. Złapał mnie za obie dłonie i spojrzał mi głęboki w oczy.
-Dlaczego niby.?-Nie odpowiedział. Zachował ciszę nadal wgapiając się w moje oczy. Po chwili jednak jego wzrok zszedł na moje usta. Zbliżył twarz do mojej i musnął swoimi wargami moje. Na to szybko zerwałam się z miejsca. Wybiegłam z kuchnie i ległam na kanapie. Podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam w nich twarz. Nie miałam najmniejszej ochoty na to, co teraz zrobił. Nie czułam do niego nic, prócz przyjaźni. Nie chciała też być dla niego kimś więcej. Nęciło mnie to. Po chwili usłyszałam kroki z góry. Zobaczyłam Axl'a. Posłał mi nienawistne spojrzenie i ruszył do kuchni.
SLASH:
Pocałowałem ją. Tak, pocałowałem, a teraz zostałem tu zażenowany z Duff'em, Izzy'm i Rosie. Wgapiałem się nieumyślnie w drzwi kiedy te otworzyły się. W nich zobaczyłem Axl'a. Szybko wstałem, złapałem go za kołnierzyk, przycisnąłem do ściany i mocno przywaliłem pięścią w twarz.
-Jeśli jeszcze raz ją tkniesz, zrobisz jej cokolwiek, to tak ci zryję pysk, że Cię kurwa nikt nie pozna.-Rudy zaczął się wyrywać co udało mu się po porządnym kopnięciu mnie w brzuch, odsunąłem się z krzywą miną sycząc z bólu.
-No i po chuj bronisz tej małej suki.? Widziałam jak miziała się dzisiaj z Bach'em na plaży.-Spojrzałem na niego zażenowany. Po chwili zobaczyłem jak Rosalie wybucha.
-Ty jebana ruda kurwo! Nie miziała, to mój kurwa brat, i zostawiłam ich tam na kurwa chwilę, nic po miedzy nimi nie ma!-Unosiła rękę by go spoliczkować, jednak Duff zatrzymał ją i przycisnął do siebie. Ta wtuliła się i ponownie wybuchnęła płaczem. Axl spojrzał na nas wszystkich z wrednym uśmiechem i bąknął .
-Jak mnie obijesz, stracisz wokalistę pudelku.
-Wokalistów w tym jebanym L.A jest kurwa w chuj. Dam sobie radę, nie będę ubolewać na stracie męskiej dziwki.
-Uważaj co mówisz..
-Bo co mi kurwa zrobisz!?-Wykrzyczałem zbliżając się do niego.
-Nie tobie, tylko Nataliee...pomyśl co mówisz..-Ponownie spojrzał na mnie szyderczo. Nie wytrzymałem, złapałem pierwszy lepszy nóż z blatu kuchennego, przygwoździłem Rudego do ściany i przyłożyłem ostrze do jego szyi. Bełkotał coś pod nosem, że mam tego nie robić, że mam nie być głupi, że przecież jestem jego kumplem. Tak kurwa..kumplem...chyba śni..
-Saul, nie!-Usłyszałem słodki, zapłakany głosik. Odwróciłem się i zobaczyłem Nate, całą w łzach, rozmazanym tuszem, czerwoną ze wstydu. Odciągnąłem rękę od Axl'a i upuściłem nóż na ziemię, odsunąłem się i pozwoliłem mu wyjść. Zobaczyłem nieobecny wzrok Nataliee. Złapałem ją za dłonie i przycisnąłem do siebie.
-Spokojnie malutka, już wszystko dobrze.-Szeptałem jej do ucha głaszcząc delikatnie jej plecy. Sam zdziwiłem się tym, co zrobiłem, przestałem panować nad emocjami i tak po prostu chciałem go zabić. Kurwa...czy ja naprawdę kocham tą małą? Kochałem ją jeszcze w domu...a potem ze Stevem wyjechaliśmy...a teraz gdy wróciła...przywiozła ze sobą wszystkie wspomnienia, te dobra, jak i te złe, ale i tak, zdawało mi się, że nigdy nie odwzajemni moich uczuć. Wydawała się widzieć we mnie tylko dobre kumpla. A może i to lepiej.? Ucałowałem czubek jej głowy i delikatnie odsunąłem ją od siebie. Po tym szybko trafiła w ramiona Duff'a i Rosalie.
-Rosie, mała dzisiaj zostanie u nas. Trzeba jej pilnować, Axl się tu prędko nie pokaże, ale będzie jej szukał u Ciebie, sama byś sobie nie poradziła, Seba też by nic nie zaradził, a tak to, gdy nie będzie jej przy was, po prostu da sobie spokój.-Mówił powoli Duff. Czarna tylko pokiwała parę razy głową na zgodę, a Natalia wtuliła się bardziej w blondyna. Przyglądałem się im z uwagą, czułem się...zazdrosny, że to Duff tak ją podtrzymuje na duchu, a nie ja. Nie ważne.

NATALIEE:

Wtulałam się w Duff'a rozmyślając o wszystkim co się stało. To co zrobił Slash było tak cholernie..dziwne. Mogła bym czuć się przy nim bezpieczna, ale nie czuję. Przez to co zrobił Axl'owi wydaje mi się nie obliczalny. Poczułam czyjąś dłoń na swojej i ujrzałam twarz Izzy'ego.
-Mała, choć ze mną, dam ci coś na przebranie, moja była dziewczyna zostawiła tu sporo swoich rzeczy, i pogadamy. -Kiwnęłam głową zgadzając się na propozycję i popędziłam z nim na górę. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, gdzie panował...o dziwo porządek. Jednak od razu po wejściu uderzył mnie zapach Marichuany, Kokainy zmieszany z wonią papierosów i alkoholu. Skrzywiłam się lekko, on posłał mi przepraszające spojrzenie, podszedł do szafy i wyjął z niej czysta bieliznę, skórzane spodnie i jakąś obcisłą koszulkę z logiem Def Leppard.
-Trzymaj.-Podał mi je, ja tylko spojrzałam na niego zażenowana.
-Odwróć się.-Posłusznie odwrócił się do mnie plecami i tak zajął miejsce na łóżku. Szybko przebrałam się w ciuchy od niego i o dziwo były idealne. Zasiadłam obok i położyłam mu dłoń na kolanie. Uśmiechnął się delikatnie.
-Możesz spać tutaj, ja prześpię się na kanapie, na dole.-Pokręciłam przecząco głową.
-Nie ma mowy, to twój pokój. Ja jestem tylko...nie proszonym gościem.
-W cale nie, nie proszonym i nie ma sprawy.
-A nie możemy spać tu razem? Ja rozłożę sobie materac na podłodze, a ty będziesz spał na łóżku.-Mówiłam wzruszając ramionami.
-No kurwa nie. Ja śpię na podłodze, ty na łóżku, jasne.?-Powiedział lekko zirytowany już naszą kłótnią i złapał mnie za dłoń.
-No dobra..-Szepnęłam cicho i smutno uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tak odpychasz Saula? -i w tym momencie zaskoczył mnie jak nikt inny. Zastanawiałam się dlaczego o to pyta, po co mu to wiedzieć.
-Ja go nie odpycham..-mówiłam cicho zachrypniętym głosem.-Nie chodzi o to..ja po prostu, widzę w nim tylko przyjaciela. Był dla mnie jak brat, nie potrafię tak po prostu poczuć coś do człowieka, który był dla mnie kiedyś rodziną.-Przy każdym moim słowie kiwał ze zrozumieniem głową, zaczęłam opowiadać mu sytuacje z mojego dzieciństwa, kiedy Saul ratował mnie z opresji niczym super bohater. Śmialiśmy się pod wpływem niektórych wspomnień. Nie zauważyłam nawet, kiedy podczas opowiadanie, on usiadł na podłodze, a ja luźno położyłam się na łóżku. Opowiadałam dalej, kiedy nagle moje oczy zaczęły bezwładnie się zamykać. Niedługo po tym odpłynęłam i pogrążyłam się snem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz