W domu :
NATALIEE:
Pochłaniałam się w każdym jego pocałunku, każdym. Nie chciałam tego kończyć, miało to trwać wiecznie. Obydwoje siedzieliśmy na materacu na którym najwyraźniej ułożył mnie on. Był bez koszulki. Dlaczego? A chuj wie, w każdym razie tak bardzo go pragnę. Usiłowałuję zrobić z tych pocałunków coś cholernie namiętnego, ale nie potrafię. Jestem za słaba. Zdecydowanie za słaba. Zdołałam unieść ręce tak by opleść nimi jego szyję. Axl delikatnie i powoli znajdował się całym ciałem nademną, po chwili już siedział nademną nadal Mnie całując. Ja tylko delikatnie przewróciłam go na plecy i sama się lekko na nim położyłam. W tym momencie nie liczyło się dla Mnie nic. Byłam tylko ja i On powoli pochłaniający się w każdym pocałunku. I w tedy nagle usłuszałam chrząknięcie. Czyżby Axl'owi się coś nie podobało.? Delikatnie ległam obok niego i przeraziłam się. Na przeciwko nas stał Slash. Tak Slash we własnej osobie, jak widać chyba nie w najlepszym stanie, ale jest. I to widział. Wszystko. Cholera.
-Slash..to nie tak ! -zaczęłam bełkotać pod nosem. On tylko wiął mnie za rękę i zaciągnął gdzieś do zupełnie innego konta mieszkania.
-Powiedz mi szczerze. Kto zaczął ? Robisz to z własnej woli czy Axl cię zmusza ? -zapytał odgarniając sobie włosy z twarzy i patrząc mi w oczy swoimi cholernymi czekoladowymi oczami.
-Ja..nie..On mnie do niczego nie zmusza. Robie to bo chcę. Kurwa, dlaczego w ogóle o to pytasz ?!
-Mała, wiem do czego zdolny jest Axl, rozumiesz ? Nie popełnij tylko błędy, tak? Nie radzę się w nim zakochiwać. Będziesz cierpieć, ale pamiętaj, że jestem ja. Zawsze Ci pomogę, we wszystkim, jasne ? -Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Waliło od niego alkocholem, chwiał się gdy chodził, ale zdawało się, że myśli trzeźwo i wie co mówi.
-Dobrze, ale Saul, proszę nie mów o tym nikomu dobrze ? Nikomu. A zwłaszcza Stevowi. Błagam.
-Jasne. Dla Ciebie wszystko kochana. - Przytulił mnie mocniej. Ja tylko zabawnie zaczęłam kasłać udając, że się duszę. Ten ze śmiechem odsunął się i ponownie spojrzał mi w oczy. No kurwa, czy on musi to robić ?
SLASH:
Jak za dawnych czasów. Jesteśmy sami, a ja wgapiam się w jej zielone oczy, co z tego, że gdy byliśmy młodsi jeszcze w takim momencie bawiłem się nad jej twarzą śliną. O tak to było piękne. A no właśnie.
-Jak w ogóle się w domu znalazłaś ? Nie byłaś z Joe ?
-Eh..byłam, ale...kurwa Slash..zobaczyłam wódkę, narkotyki, naćpanych gości. Przywiodło to cholernie złe wspomnienie na skutek którego uciekłam z baru. Poryczałam sie, przyszedł Axl, przytulił, a potem zaniósł do domu. Zemdlałam mu podczas drogi gdy mnie niósł. Potem się obudziłam tutaj, na materacu, a Axl stał obok. To tyle.
-No dobra. -już miałem odchodzić ale..-czekaj, złe wspomnienie ? Jakie ? -zapytałem wprost. Może nie powinienem.
-Kurwa. Nie ważne..a w sumie. Wale to . Raz na imprezie o mało mnie nie zgwałcono. -Co kurwa ? Zgwałcono ? Moją małą Nataliee ? Jakim kurwa prawem.? Jak tylko sie dowiem kto to, obije chujowi pysk. Boże, teraz to ja zachowuje się jak jej brat, a przecież Popcorn powinien się o nią martwić.
-Cholera. Mówiłaś o tym Stevowi ? Rodzicom ? Komukolwiek ?
- Nie. Jesteś pierwszy .
-No ciebie do końca pogrzało ! To trzeba jak najszybciej na policje zgłosić ! Młoda, a gdyby coś ci sie stało ? Steven by się załamał ! - Nie tylko Steven .
-Saul cholera, to było jeszcze w Cleveland ! Bardzo dawno ! Już nikt o tym nie pamięta. Nawet jak ten facet wyglądał. - Widziałem w jej oczach, że coś było nie tak. Kłamała ? Nie wiem. Chociaż znając ją, tak, właśnie Mnie okłamuje, ale co ja mam teraz kurwa zrobić ? Jestem najebany i chuj zdziałam.
NATALIEE:
Chuj, i co ja mam teraz ? Powiedziałam mu. A jak On wygada się Stevowi ? No cholera. Głupia suka ze Mnie, cholernie głupia w chuj . Ta, inteligent ze Mnie w chuj .
-Slash. Idę na spacer. -Złapałam szybko swoja ramoneskę, spojrzałam na Axl'a , a on na Mnie i wyszłam.Nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Kierowałam się chodnikiem przed siebie. Po chwili usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się, i kogo ujrzałam. Rudzielca . Szedł za Mną spokojnie i nie zamierzał Mnie gonić, po prostu szedł. Zatrzymałam się i poczekałam. Podszedł do Mnie, złapał Mnie za obie dłoni i popatrzył w oczy.
-Czemu uciekasz.?
-Chciałam się przejść.
-Sama? Kochanie, to jest L.A , tu jest nie bezpiecznie, zwłaszcza dla takich ślicznotek.
-Wiewiórko, proszę, nie wlewaj Mi dobrze ?
-Dobra już dobra, idę z Tobą na ten spacer czy chcesz czy nie . -złapał mnie za dłoń i ruszyliśmy. Doszliśmy do jakiegoś małego parku, przed jednym z barów. Wyraźnie z środka baru było słychać genialne Dream On , Aerosmith. Axl momentalnie znalazł się przede mną.
-Nie jestem świetnym tancerzem, ale..mogę panią prosić ? -Uśmiechnął się szarmancko i wyciągnął w moją stronę dłoń. Zaśmiałam się cicho i również wysunęłam swoją dłoń, podałam mu i momentalnie przysunął Mnie do siebie. Kurwa, taniec w parku, w tle Dream On, a przechodnie gapią się na nas jak na debili, ale jednak to było piękne , tak cholernie cudowne, a ja tańczyć nie nawidziłam. Tylko pogo. A teraz, a chuj. Mocniej się do Mnie zbliżył i spojrzał w oczy. I delikatnie musną moje wargi swoimi.
-Malutka. Znamy się niecały dzień, ale ja już wiem, że coś do Ciebie czuję.-powiedział z twarzą nadal bardzo blisko mojej. Cholera. I co ja teraz...
-Ja..ja też coś..em..czuję..-No debilka. Jestem kurwa głupia. Zachowuje się jak pierwsza szmata. Łatwa jak cholera.
-To cudownie kochanie. Cudownie. -Znów to zrobił. Wpił się w moje usta całując je coraz mocniej. Odsunął sie lekko odemnie i styknął nasze czoła. Ja byłam wyraznie podłamana. Napewno nie miałam uśniechu na twarzy.-Co się dzieje kotku ? Moja dziewczyna nie może być smutna ! - odgarną delikatnie moje włosy. Dziewczyna ? To ja już jestem jego dziewczyną ? Tak szybko ? Cholera, nie wiem czy mi to odpowiada..ale w sumie..Podobał mi się..ale jeśli on..spróbuje mnie wykorzystać, to co w tedy ? Nic nie zrobię..wystraszę się..cholera. Axl widząc mnie niepewną odsuną się troche i spojrzał mi głęboko w oczy. Tak, jakby próbował wyczytać wszystkie moje emocje, widziałam, że nie potrafił. Po chwili delikatnie pocałował mnie w usta. Nie odwzajemniłam tego. Poprostu nie potrafiłam teraz tego zrobić.
-Axl..jestem zmęczona..wróćmy do domu. Proszę.
-Dobrze kochanie, dla Ciebie wszystko.-I obydwoje ruszyliśmy spowrotem do garażu. Szliśmy trzymając się za rękę, bez słowa. Nie myślałam o niczym. Nie miałam na to siły. W kompletnej ciszy dotarliśmy po 15 min do domu. Weszłam do środka. Uśmiechnęłam się do brata. Tez zrobił to samo. Poszłam do pokoju , który zajmowałam wcześniej. Na ziemi zobaczyłam koszulkę Axl. Podniosłam ją, zdjęłam z siebie ubrania i zaciągnęłam na siebie za dużą koszulkę chłopaka. Ległam na materacu, nie minęło 10 minut, a ja odpłynęłam w ramionach Morfeusza.