wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 6.

-A...Axl ?!-Wybąknęłam widząc Rudzielca pieprzącego się z jakąś brunetką w wannie. On tylko odwrócił się i spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Zakupy wypadły mi z dłoni. Nie byłam w stanie powiedzieć nic. Kompletnie nic. Zatkało mnie. Axl wyszedł z wanny, owinął się ręcznikiem w biodrach, podszedł do mnie i złapał mnie za dłonie.
-Nate, to nie tak...-zaczął bełkotać, a ja nadal patrzyłam na niego, jak na zupełnie kogoś innego.
-To niby jak?!-wydarłam się.-Proszę wytłumacz! Jeszcze wczoraj, twierdziłeś, że mnie kochasz, a teraz kurwa co?! Zachowujesz się jak męska dziwka.
-Jak ty mnie nazwałaś?!-Zapytał groźnie, patrząc na mnie z nienawiścią w oczach.-Ty mała suko, więcej nie waż się tak do mnie odezwać!-Uniósł rękę i przywalił z pięści prosto w mój policzek. Złapałam się za niego, spojrzałam mu w oczy, a po policzkach zaczęły spływać mi łzy. Axl tylko powtórzył swoją czynność. Ja upadłam na ziemię.
-Nie bij jej !-Usłyszałam słodki damski głosik dochodzący z wanny.
-A ty kurwa zamknij się bo skończysz jak Ona.-Wybąknął wkurwiony i kopnął mnie porządnie w brzuch. Złapałam się za niego i głośno zapiszczałam z bólu. Kątem oka widziałam szyderski uśmiech na twarzy Axl'a. Po chwili zobaczyłam zgrabne nogi. Wysoka brunetka wydostała się z wanny i przywaliła parę razy pięścią w twarz Rudemu. Ten upadł na ziemię i wydarł się ponownie wyzywając ją od kurwa. Ta szybko złapała mnie za dłoń, pomogła wstać. Tak zrobiłam. Obydwie szybko wyszłyśmy z łazienki.
-Dziękuję...-powiedziałam sapiąc nadal trzymając się za policzek. Spojrzałam na nią. Miała śliczną twarz o idealnie kobiecych rysach. Pełne malinowe usta i ogromne brązowe oczy. Uśmiechnęła się do mnie i kiwnęła głową.
-Nie ma za co...Jestem Erin.-Powiedziała cicho głaszcząc mnie po ramieniu.
-Nataliee...siostra Stevena, którego pewnie znasz.
-Ooo...mała Adler...Axl o tobie wspominał...twierdził, że Steven rządzi się w cały domu, wprowadza tu swoją rodzinkę itd. Nazwał Cię zwykłą dziwką.-Na te słowa odsunęłam się od niej. Co za skurwiel...czyli wszyscy mieli rację. Teraz będę słyszeć tylko ciągłe "a nie mówiłem" itd. Cholera..Delikatnie odsunęłam dłoń od swojego policzka i zobaczyłam krew na jej wewnętrznej części. Posłałam smutny uśmiech Erin i szybko pobiegłam na dół, do kuchni. Wyjęłam z niej prowizoryczna apteczkę, w której znalazłam małe lusterko, przejrzałam się w nim i zobaczyłam duże rozcięcie wzdłuż kości policzkowej. Skrzywiłam się boleśnie i szybko złapałam wacik i wodę utleniona. Przemyłam ranę sycząc przy tym z bólu. Po chwili za moimi plecami zobaczyłam już ubrana Erin.
-Ja będę się już zwijać. Axl'a na razie nie musisz się bać. Śpi. A tak w zasadzie jest w stanie omdlenia. Nie obudzi się szybko. Chłopaki będą za 20 min. Cześć.-Pomacham jej, ona odpowiedziała tym samym i wyszła. Ja przypomniałam sobie co zostawiłam w łazience. Wbiegłam, zabrałam stamtąd zakupy i wróciłam do kuchni. Powkładałam wszystkie artykuły spożywcze na swoje miejsca, a swoja farbę i rozjaśniacz wrzuciłam do torby. Tam też znalazłam luźną bokserkę i szorty. Szybko wciągnęłam to na kostium i zajęłam w kuchni miejsce przy stole. Nie miałam nad czym teraz myśleć, czułam się tak cholernie zraniona. Wiem, znaliśmy się dzień, ale powiedział, że mnie kocha, to jakim prawem mnie zdradził.!? Tyle osób mnie ostrzegało, a głupi ja nie posłuchałam. Zawsze muszę postawić na swoim, nigdy nie wychodzi mi to na dobre. Powinnam zacząć się interesować zdaniem innych, a nie tylko swoim. Skończona ze mnie idiotka. Kurwa w chuj. Zakryłam twarz dłońmi i schyliłam głowę tak,  że włosy zasłaniały mi również ręce. Po chwili usłyszałam trzask drzwiami. Uniosłam głowę z zaciekawieniem. Nagle i drzwi od kuchni otworzyły się. W drzwiach stanął Saul. Przyjrzał się mojej twarzy. Bez słowa podszedł do mnie i się przytulił. Ja zanurzyłam twarz w jego czarnych lokach i zaczęłam cicho łkać. Poczułam jak delikatnie masuje dłonią moje plecy usiłując mnie uspokoić. Jednak na nic, płakałam dalej, a on coraz częściej szeptał mi do ucha, że już wszystko dobrze, że jest przy mnie, i że zabije Axl'a. Odsunęłam się, odgarnęłam mu włosy, tak bym mogła spojrzeć mu w oczy. I wyjąknęłam cicho.
-Przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. -Ponownie się w niego wtuliłam nadal łkając. Jego ręka przeniosła się na moją głowę nadal delikatnie głaszcząc, Po chwili poczułam kolejne kroki.
-Co się stało.?-Usłyszałam głos Izzy'ego, na co podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Ten tylko zakrył usta głową.-Czy to..-wiedziałam co ma zamiar powiedzieć i pokiwałam tylko twierdząco głową.-Zabije tego gnoja. Powieszę chuja za jaja i będe kurwa napierdalał w niego gitarą aż nie zdechnie. Pedał jebany..-Takiego Izzy'ego jeszcze nie widziałam. Niedługo po tym do kuchni dołączył również Duff. Zareagował podobnie jak Saul. Podbiegł i mocno mnie przytulił. Szepnął mi słodko do ucha.
-Zabiję skurwiela.-Zdawało się , że usłyszał to i Izzy.
-E-e. Jesteś drugi w kolejce, najpierw zabijam go ja.-powiedział ze smutnym uśmiechem na twarzy. Duff kiwnął głową i złapał mnie za dłoń głaszcząc jej wierzch. Gdzieś z salonu dochodził do nas kobiecy śmiech mi już doskonale znany. Byłam pewna, ze to Rosie ze Stevem. Nie myliłam się, kuchenne drzwi ponownie się otworzyły. Na mój widok Rosalie popłynęły łzy po policzkach, zaś Steve złapał jakikolwiek pierwsze wazon i rzucił nim o ścianę.
-Mówiłem kurwa, mówiłem, że nie powinnaś z bim być, a ty jak zwykle nie posłuchałaś.-Wydarł się wściekły. Podszedł do mnie i uniósł rękę w celu spoliczkowania mnie. Jednak po chwili opuścił ją ze zrezygnowaniem. Wyszedł z kuchni trzaskając  drzwiami i opuścił Hellhause. Po tym patrzyłam nieobecnym wzrokiem na drzwi kuchni. Nie mogłam uwierzyć, że chciał mnie uderzyć. Zmienił się. Zawsze tak bardzo się o mnie troszczył. Kiedy rodzice to olewali on i Saul byli. Saul był dla mnie jak drugi starszy brat, a napewno najlepszy przyjaciel. Opiekowali się mną gdy tego potrzebowałam i pomagali mi. Steven potwornie uległ zmianie w tym głupim mieście, nie koniecznie na dobre. Dlaczego ja mówie o L.A, 'głupie' .? Może dlatego, że jak narazie w tym mieście nie zdarza mi się nic pozytywnego.
-Kochanie..on nie chciał..-usłyszałam głos Rosalie przy swoim uchu.
-Chciał..i o mało tego nie zrobił..-zchowałam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho łkać. On naprawde chciał mnie uderzyć. Widział mnie w takim stanie i chciał to pogorszyć! Z resztą i tak pogorszył. Spojrzałam przepraszająco na Czarną i wybąknęłam.
-Najbliższym samolotem wracam do domu.-Powiedziałam cicho, a ta tylko zrobiła zdziwioną minę. Chłopaki również.
-Nie wracaj..-powiedział cicho Saul.
-Slash, muszę. Jak na razie przydarzają mi się tu same złe rzeczy, rozumiesz.? Wszystko jest źle, pogarszam wam humory, psuje atmosferę. Muszę.
-Nie..popsujesz mi humor wyjeżdżając...-Mówił prawie szepcząc. Złapał mnie za obie dłonie i spojrzał mi głęboki w oczy.
-Dlaczego niby.?-Nie odpowiedział. Zachował ciszę nadal wgapiając się w moje oczy. Po chwili jednak jego wzrok zszedł na moje usta. Zbliżył twarz do mojej i musnął swoimi wargami moje. Na to szybko zerwałam się z miejsca. Wybiegłam z kuchnie i ległam na kanapie. Podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam w nich twarz. Nie miałam najmniejszej ochoty na to, co teraz zrobił. Nie czułam do niego nic, prócz przyjaźni. Nie chciała też być dla niego kimś więcej. Nęciło mnie to. Po chwili usłyszałam kroki z góry. Zobaczyłam Axl'a. Posłał mi nienawistne spojrzenie i ruszył do kuchni.
SLASH:
Pocałowałem ją. Tak, pocałowałem, a teraz zostałem tu zażenowany z Duff'em, Izzy'm i Rosie. Wgapiałem się nieumyślnie w drzwi kiedy te otworzyły się. W nich zobaczyłem Axl'a. Szybko wstałem, złapałem go za kołnierzyk, przycisnąłem do ściany i mocno przywaliłem pięścią w twarz.
-Jeśli jeszcze raz ją tkniesz, zrobisz jej cokolwiek, to tak ci zryję pysk, że Cię kurwa nikt nie pozna.-Rudy zaczął się wyrywać co udało mu się po porządnym kopnięciu mnie w brzuch, odsunąłem się z krzywą miną sycząc z bólu.
-No i po chuj bronisz tej małej suki.? Widziałam jak miziała się dzisiaj z Bach'em na plaży.-Spojrzałem na niego zażenowany. Po chwili zobaczyłem jak Rosalie wybucha.
-Ty jebana ruda kurwo! Nie miziała, to mój kurwa brat, i zostawiłam ich tam na kurwa chwilę, nic po miedzy nimi nie ma!-Unosiła rękę by go spoliczkować, jednak Duff zatrzymał ją i przycisnął do siebie. Ta wtuliła się i ponownie wybuchnęła płaczem. Axl spojrzał na nas wszystkich z wrednym uśmiechem i bąknął .
-Jak mnie obijesz, stracisz wokalistę pudelku.
-Wokalistów w tym jebanym L.A jest kurwa w chuj. Dam sobie radę, nie będę ubolewać na stracie męskiej dziwki.
-Uważaj co mówisz..
-Bo co mi kurwa zrobisz!?-Wykrzyczałem zbliżając się do niego.
-Nie tobie, tylko Nataliee...pomyśl co mówisz..-Ponownie spojrzał na mnie szyderczo. Nie wytrzymałem, złapałem pierwszy lepszy nóż z blatu kuchennego, przygwoździłem Rudego do ściany i przyłożyłem ostrze do jego szyi. Bełkotał coś pod nosem, że mam tego nie robić, że mam nie być głupi, że przecież jestem jego kumplem. Tak kurwa..kumplem...chyba śni..
-Saul, nie!-Usłyszałem słodki, zapłakany głosik. Odwróciłem się i zobaczyłem Nate, całą w łzach, rozmazanym tuszem, czerwoną ze wstydu. Odciągnąłem rękę od Axl'a i upuściłem nóż na ziemię, odsunąłem się i pozwoliłem mu wyjść. Zobaczyłem nieobecny wzrok Nataliee. Złapałem ją za dłonie i przycisnąłem do siebie.
-Spokojnie malutka, już wszystko dobrze.-Szeptałem jej do ucha głaszcząc delikatnie jej plecy. Sam zdziwiłem się tym, co zrobiłem, przestałem panować nad emocjami i tak po prostu chciałem go zabić. Kurwa...czy ja naprawdę kocham tą małą? Kochałem ją jeszcze w domu...a potem ze Stevem wyjechaliśmy...a teraz gdy wróciła...przywiozła ze sobą wszystkie wspomnienia, te dobra, jak i te złe, ale i tak, zdawało mi się, że nigdy nie odwzajemni moich uczuć. Wydawała się widzieć we mnie tylko dobre kumpla. A może i to lepiej.? Ucałowałem czubek jej głowy i delikatnie odsunąłem ją od siebie. Po tym szybko trafiła w ramiona Duff'a i Rosalie.
-Rosie, mała dzisiaj zostanie u nas. Trzeba jej pilnować, Axl się tu prędko nie pokaże, ale będzie jej szukał u Ciebie, sama byś sobie nie poradziła, Seba też by nic nie zaradził, a tak to, gdy nie będzie jej przy was, po prostu da sobie spokój.-Mówił powoli Duff. Czarna tylko pokiwała parę razy głową na zgodę, a Natalia wtuliła się bardziej w blondyna. Przyglądałem się im z uwagą, czułem się...zazdrosny, że to Duff tak ją podtrzymuje na duchu, a nie ja. Nie ważne.

NATALIEE:

Wtulałam się w Duff'a rozmyślając o wszystkim co się stało. To co zrobił Slash było tak cholernie..dziwne. Mogła bym czuć się przy nim bezpieczna, ale nie czuję. Przez to co zrobił Axl'owi wydaje mi się nie obliczalny. Poczułam czyjąś dłoń na swojej i ujrzałam twarz Izzy'ego.
-Mała, choć ze mną, dam ci coś na przebranie, moja była dziewczyna zostawiła tu sporo swoich rzeczy, i pogadamy. -Kiwnęłam głową zgadzając się na propozycję i popędziłam z nim na górę. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, gdzie panował...o dziwo porządek. Jednak od razu po wejściu uderzył mnie zapach Marichuany, Kokainy zmieszany z wonią papierosów i alkoholu. Skrzywiłam się lekko, on posłał mi przepraszające spojrzenie, podszedł do szafy i wyjął z niej czysta bieliznę, skórzane spodnie i jakąś obcisłą koszulkę z logiem Def Leppard.
-Trzymaj.-Podał mi je, ja tylko spojrzałam na niego zażenowana.
-Odwróć się.-Posłusznie odwrócił się do mnie plecami i tak zajął miejsce na łóżku. Szybko przebrałam się w ciuchy od niego i o dziwo były idealne. Zasiadłam obok i położyłam mu dłoń na kolanie. Uśmiechnął się delikatnie.
-Możesz spać tutaj, ja prześpię się na kanapie, na dole.-Pokręciłam przecząco głową.
-Nie ma mowy, to twój pokój. Ja jestem tylko...nie proszonym gościem.
-W cale nie, nie proszonym i nie ma sprawy.
-A nie możemy spać tu razem? Ja rozłożę sobie materac na podłodze, a ty będziesz spał na łóżku.-Mówiłam wzruszając ramionami.
-No kurwa nie. Ja śpię na podłodze, ty na łóżku, jasne.?-Powiedział lekko zirytowany już naszą kłótnią i złapał mnie za dłoń.
-No dobra..-Szepnęłam cicho i smutno uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tak odpychasz Saula? -i w tym momencie zaskoczył mnie jak nikt inny. Zastanawiałam się dlaczego o to pyta, po co mu to wiedzieć.
-Ja go nie odpycham..-mówiłam cicho zachrypniętym głosem.-Nie chodzi o to..ja po prostu, widzę w nim tylko przyjaciela. Był dla mnie jak brat, nie potrafię tak po prostu poczuć coś do człowieka, który był dla mnie kiedyś rodziną.-Przy każdym moim słowie kiwał ze zrozumieniem głową, zaczęłam opowiadać mu sytuacje z mojego dzieciństwa, kiedy Saul ratował mnie z opresji niczym super bohater. Śmialiśmy się pod wpływem niektórych wspomnień. Nie zauważyłam nawet, kiedy podczas opowiadanie, on usiadł na podłodze, a ja luźno położyłam się na łóżku. Opowiadałam dalej, kiedy nagle moje oczy zaczęły bezwładnie się zamykać. Niedługo po tym odpłynęłam i pogrążyłam się snem.

Rozdział 5

SEBASTIAN :

Słodka dziewczyna. Na 17-18 lat wygląda. Młodziutka, śliczna, a jednak chce sobie przerypać życie z Rose'm.. No kurwa. Szkoda jej. Sebastian wkracza i chuj..

NATALIEE:

Cholera..Jak ja mam z nim pogadać,co ja powiem? "Cześć Axl wszyscy mówią mi, że jesteś psychopatą, to prawda?" . No kurwa nie !
-Proszę Was. Nie gadajmy o tym..nie chce już..mam dość.
-Dobrze.-Powiedział cicho Sebastian i pogłaskał mnie po przedramieniu. Zaraz, zaraz..co to kurwa było ? Nie mam siły o tym myśleć. To zaczyna robić się męczące. Trzeci facet, który poniekąd mnie podrywa. Axl, Slash, teraz On...o co im kurwa chodzi? Nie jestem jakąś prostą dziwką, którą można przelecieć tak po prostu..Tylko, że...zachowałam się tak w sytuacji z Axl'em...cholera..To faktycznie zły pomysł. Przez to mogłam się stać zwykłą kurwą w jego oczach. Cudownie tak zrobić z siebie kogoś, kim nie jestem. Ja pierdole muszę przestać o tym myśleć...
-To jak Nate, idziesz?
-a...ale o co chodzi ?
-Nie słuchałaś! -Wybąknął zirytowany. Ja tylko spojrzałam przepraszająco i posłałam jak najsłodszy uśmiech jaki mogła.-Więc, pytam, czy idziesz z Nami na plaże. Teraz, zaraz, hm? -Tak szczerze to dawno na plaży nie byłam. Szło mi to na rękę. Nawet bardzo.
-Pewnie ! Tylko przebiorę się w bikini...i wezmę ręcznik.
-Spokojnie. Ja i Rosie, też musimy się jeszcze ogarnąć.-Uśmiechnął się i zaraz po tym szybko zniknął za drzwiami pokoju. Ja z Rosie weszłyśmy do naszego, ja usiadłam przy torbie.
-Tak szczerze...to nie wzięłam ze sobą bikini.-Powiedziałam z zażenowaniem i lekkim wstydem w oczach.
-Ale ja mam co najmniej trzy. Wybierzesz sobie. -uśmiechnęła się do mnie i wyciągnęła cztery komplety. Pierwszy krwisto czerwony, drugi gładki czarny, trzeci w czarno białe poprzeczne pasy i ostatni...o kurwa...z wzorem gitary Edwarda Van Halena. Szybko po niego sięgnęłam.
-Biorę ten!-wyszczerzyłam się.
-Wiedziałam! Ja mam własny, patrz.-wyciągnęła kolejny kostium. Zdawał się być również gładki. Uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do łazienki. Nie czekałam długo kiedy zgrabnie wyszła z łazienki, ubrana w gładki czarny kostium, po chwili jednak się odwróciła. Z tyłu dolnej partii bikini widniał wielki napis "I love Steven" . Ja tylko wybuchnęłam śmiechem. Śmiałam się głośno, po chwili upadłam na ziemię. Uspokoiłam się.
-Kurwa. Czyj to pomysł.?
-Na pewno nie mój no ! -ponownie się zaśmiałam. Pokiwałam tylko znacząco głową co miało oznaczać ironiczne 'tak, jasne', złapałam swoje i również pobiegłam do łazienki. Kiedy zdjęłam z siebie koszulkę i stanik, drzwi nagle otworzyły się. W progu stał Sebastian z otworzoną buzią z zażenowania, zmierzył mnie wzrokiem, po czym szybko zakrył sobie oczy.
-Kurwa mać, przepraszam ! Następnym razem zapukam..-wybąknął i wyszedł. Zaśmiałam się pod nosem i szybko włożyłam na siebie bikini. Przejrzałam się w lustrze. Związałam sobie włosy w zgrabny kucyk, gumką, która miałam na ręku i wyszłam z łazienki. Przed nią stał Sebastian. Widząc mnie, dało się zauważyć jak rumienią mu się policzki. Parsknęłam śmiechem i pogłaskałam go po ramieniu.
-Ej, nic się nie stało. Ciesz się, że miałeś tę przyjemność, a raczej nie przyjemność widzieć mnie pół nagi, jako pierwsza osoba od 2 lat. -Ten szybko uniósł głowę i przyjrzał mi się z uwagą. Obdarzył mnie pytającym spojrzeniem. Machnęłam tylko ręka.-Nie ważne. Długa historia. Idź, przebierz się , bo już mnie ta plaża nęci !
-Dobra już dobra !-Wszedł do łazienki ze szczerym uśmiechem. Ja szybko wróciłam do Rosie, która zmierzyła mnie z uwagą wzrokiem. Gestem ręki kazała mi się obrócić, posłusznie zrobiłam co każe.
-Ładni Ci. Możesz go sobie zatrzymać jeśli chcesz!-Ja tylko spojrzałam na nią z niedowierzaniem.Szybko podbiegłam i przytuliłam ją. Usiadłam obok na łóżku.
-Mogłabyś być moją siostrą, wiesz? Pewnie dogadywała bym się z tobą lepiej niż Stevem.
-Kłóciliście się ?
-Żebyś to wiedziała ile razy...i to o debilizmy...wkurwiał się jak zabierałam mu pałeczki, a ja gdy odrywał moim lalką głowy. -Na te słowa Rosalie wybuchnęła śmiechem.
-Co za sadysta jebany!-teraz i ja śmiałam się razem z nią. Nie mogłyśmy nabrać tchu i śmiałyśmy się jak opętane . Jednak zabawę przerwał Mr. Bach.
-Z czego się śmiejecie?-Podniosłam głowę i zobaczyłam go w obcisłych slipkach kąpielowych na co wybuchnęłam ponownie.
-Kurwa mać Sebastian, nie masz innych?!-Wydarła się przez śmiech Czarna.
-No kurwa nie...a może...czekaj chwile..-wyszedł z pokoju. Spojrzałyśmy na siebie niepewnie, i obydwie, już w pełni opanowane czekałyśmy na Niego. Po chwili wrócił w luźnych bokserkach z hawajskimi wzorami.-Lepiej?
-Dużo lepiej !
-Ale te nie podkreślają mojego kumpla!-Wybąknął udając zasmuconego i złapał się za krocze.
-Ja myślę, że twój przyjaciel jednak woli pozostać w ukryciu.-Powiedziałam z dość poważną miną, na co ten wybuchnął śmiechem.
-Ale laski na Niego lecą !
-Taaa...mnie to jakoś nie pociągało ! Bardzie seksownie wyglądasz w tym, niż w tamtym.
-Skoro tak mówisz...To jak idziemy? - Ja pokiwałam twierdząco głową. Sięgnęłam do swojej torby, z której wyciągnęłam plażowy ręcznik. Rosi sięgnęła swój z łóżka, a Seba wrócił się po swój do łazienki. Po chwili wszyscy byliśmy gotowi i ruszyliśmy. Śmialiśmy się z totalnie głupich rzeczy. Z tego jak Sebastian o mało się na zabił o krawężnik. Jak jakiś bezdomny podrywał mnie i Rosie, a nawet z niedoszłego Rockmena żulącego drobne od przechodniów na przejściu dla pieszych.
-Nate! A ty jak grasz na czymś? - Zapytał zaciekawiony Sebastian. Pokręciłam przecząco głową i zaśmiałam się pod nosem.
-Grać nie gram, ale śpiewam czasem..-powiedziałam dość cicho, z nadzieją , że jednak nie usłyszał.
-Śpiewasz powiadasz ? -kiedy to usłyszałam zacisnęłam powieki.
-Ta..Tak...
-No to dawaj. Whole Lotta Love prosimy.-Uśmiechnął się uroczo. A ja przewróciłam oczami. Spojrzałam ukradkiem na Rosie, która tez patrzyła na mnie oczekująco. Głęboko westchnęłam i posłusznie zaczęłam śpiewać. Po zakończeniu zwrotki i refrenu przerwałam i usłyszałam ciche brawa i pisk radości Sebastiana. Kurwa, zapiszczał jak dziewczyna, co to kurwa było?!
-Zajebista jesteś !
-Weź przestań...-machnęłam ręką i szłam dalej ze spuszczoną głową.
-Nie no, poważnie mówię, masz talent dziewczyno.- Oplótł mnie ramieniem i przycisnął do siebie.
-Ej, ale nie duś ! -Ze śmiechem wyrwałam mu się z uścisku. Nie wiele minęło , kiedy dotarliśmy na plażę. Szczerze zdziwiłam się, bo sama nie wiem, czy tak trafiliśmy, czy ludzie tutaj nie lubią plaży, ale było pusto. Wzruszyłam ramionami , zarzuciłam ręcznik na piasek. Obok mnie Rosie, a po drugiej stronie Bach. Wszyscy położyliśmy się, zamknęliśmy oczy i daliśmy parzyć swoje ciała promieniom słońca. Leżałam tak rozmyślając tak, o mojej przyszłości z Axl'em, która wkrótce miała się zakończyć. Miałam z nim zerwać, wyjaśnić, jednak przerastało mnie to. Poczułam na swoim rozgrzanym brzuchu coś cholernie zimnego, szybko otworzyłam oczy, a nade mną , zobaczyłam Sebastiana z uśmiechem od ucha do ucha, zerknęłam na swój brzuch i zobaczyłam plamę kremu ochronnego. Pokręciłam ze śmiechem głową i zaczęłam go delikatnie rozsmarowywać po ciele, brzuch, uda, ręce, ramiona i dekolt. Kiedy blondyn to zobaczył, zrobił oczka pokrzywdzonego szczeniaka i spojrzał na mnie z pogardą.
-Ja chciałem to zrobić, no !-Wybuchnęłam śmiechem, a po chwili podałam mu tubkę, odwróciłam się do niego tyłem i przygarnęłam swoją kitkę do przodu. Nie musiałam odzywać się, żeby wiedział, co ma zrobić. Delikatnie wylał trochę kremu na moje plecy i z niesamowitą lekkością rozprowadzał go po nich, schodził niżej, kiedy jedną z jego dłoni, poczułam za swoimi majtkami.
-Kurwa mać Sebastian! Tam się nie opalam.-Ten szybko ją wyjął i speszony wrócił na swoje miejsce.
-Wybacz!-Wykrzyczał, a ja ponownie się zaśmiałam i położyłam z powrotem na ręczniku, pochłaniając się w kolejne myśli i marzenia. Zaraz po tym za swoimi plecami usłyszałam bardzo dobrze znajomy mi głos. Kiedy otworzyłam jedno oko, nie myliłam się, za sobą zobaczyłam Stevena i Rosie trzymających się za dłonie. Steven najwyraźniej ją przepraszał, ta uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek. Gdy zobaczyłam, że brat zmierza w moja stronę, szybko zamknęłam oko. Poczułam na policzku mały pocałunek i nie otwierając ich nadal przyciągnęłam go do siebie i mocno przytuliłam.
-Przepraszam, za to w domu..nie powinienem tak się zachowywać.-Mówił wyraźnie zająkanym od płaczu głosem.
-Kurwa, Steven, nie mów tak, uderzyłeś go, bo się broniłeś. Dobrze zrobiłeś. Nie będę z chłopakiem, który tak po prostu bije mojego brata. Spokojnie, jeszcze dzisiaj z Nim zerwę.
-Nie zmuszam Cię, do zerwania, jeśli wiesz, że go kochasz, zostań z Nim, co innego, jeśli nie..
-Sama nie wiem, ale..jak na razie, to nie jest dobry pomysł.
-Ciesze się, że tak mówisz. Em...Sebastian, zaopiekujesz się Nataliee, ja i Rosie, wiecie,pójdziemy na trochę do niej.-Zaśmiałam się, a Sebastian pokiwał twierdząco głową, Rosi złapała swój ręcznik i szczerząc się do nas, odeszła trzymając za rękę Steva.
-Tylko nam siostrzenicy nie zrób!-Wydarliśmy się za nimi, po czym wybuchnęliśmy śmiechem. Odwróciłam głowę w stronę Sebastiana i popatrzyłam mu w oczy. Ten zaczął się nie kontrolowanie śmiać.
-Kurwa, co ja takiego zrobiłam ?!-Zapytałam zirytowana.
-Nic, właśnie nic !
-To z czego się śmiejesz?!
-Z tych dwóch pojebanych zakochańców , to takie pojebane, że są ze sobą szczęśliwi od tak długiego czasu. Mój najdłuższy związek trwał całe dwa tygodnie.-Ja szybko usiadłam na kocu i zaczęłam ironicznie bić mu brawo. On usiadł obok mnie i parę razy udał, że się kłania.-A właśnie, mam rozumieć, że mała Nate, będzie teraz moja psiapsiółą, co ? -Wyszczerzył się. Ja zaraz zaczęłam świrować, i mówiłam komicznym dziecięcym tonem.
-Tak ! Zrobię Ci makijaż, paznokcie, porobię warkoczyki i dobiorę ci zajebistą sukienkę! Pidżama party łiiiii !-Mówiłam entuzjastycznie tonem małego dziecka. On słysząc to wybuchnął śmiechem.
-To ja wolę negliż party !-Gdy to usłyszałam sypnęłam na niego piskiem, ten zirytowany spojrzał na mnie.-Ej no..byłem posmarowany kremem, a teraz kurwa piasek się przykleił.!
-Ojojoj ! - Wyszczerzyłam się. -Mam na to radę!
-Jaką?!
-ZAPIERDALAJ DO MORZA KURWAAA ! -po tych słowach momentalnie zerwałam się z ręcznika i szybko wbiegłam do morza. W biegu rozpuściłam włosy, a gumkę rzuciłam gdziekolwiek na piasek. Zanurkowałam i popłynęłam trochę dalej. Gdy się wynurzyłam, na brzegu zobaczyłem stojącego Sebastiana. Patrzył się na mnie jak na idiotkę, po chwili jednak pokręcił zażenowany głową i wbiegł za mną. Gdy już był przy mnie ochlapał mnie wodą. Zrobiłam smutna minkę i zanurkowałam, złapałam go pod wodą za nogę i pociągnęłam tak, że ten przewrócił się. Po chwili jednak usłyszałam znajomy mi już damski pisk.
-Kurwa, Nate, nie umiem pływać ! -Darł się i chlapał wodą na wszystkie strony, ja szybko złapałam go za ramiona, wynurzyłam z wody. W tedy on spojrzał mi w oczy i wypluł całą wodę, którą miał w ustach na moją twarz. -Em, żartowałem !-Rzuciłam mu nienawistne spojrzenie i po chwili wyszłam z wody. Owinęłam ręcznikiem włosy i przyglądałam mu się jak pływa. Nie powiem, seksowny z niego chłopak, a tym bardziej gdy jest mokry, jednak nie wyobrażałam go sobie jako kogoś więcej, zapowiada się dobra przyjaźń. Po chwili zdjęłam ręcznik z włosów i dokładnie się wytarłam. Potrzepałam kilka razy włosami, delikatnie dotknęłam ich ręką i o dziwo były już prawie suche. Ach te uroki pogody Miasta Aniołów. Poczułam na sobie wzrok Sebastiana. Szybko pokazałam mu gestem, żeby do mnie przyszedł. Posłusznie to zrobił. Stanął przede mną ociekając wodą, zaśmiałam się cicho i zaraz podałam mu ręcznik, sam również założył go na włosy.
-Hm, po co miałem wychodzić?
-Wiesz, muszę iść do Hellhause, pogadać z Axl'em i zabrać jeszcze jedną swoją torbę, okej? Spotkamy się w domu.-Pokiwał głową i delikatnie pocałował mój policzek. Uśmiechnęłam się, złapałam swoją małą torbę i szybko ruszyłam w stronę lokum braciszka. Zdawałam sobie sprawę, że jestem obserwowana przez napalonych mężczyzn, przecież szłam w samym bikini sunset , tak to mówiło samo za siebie. Jednak nie miałam zamiaru sprawiać wrażenia dziwki. Po chwili znalazłam się pod małym marketem. Zajrzałam do swojej torby i wyjęłam portfel. Szybko zliczyłam jego zawartość, nie było tego wiele, jednak starczyło na pospolite zakupy. Weszłam do środka i tak w moim koszyku zaczęły zbierać się pospolite rzeczy, pieczywo, makarony, bazy do sosów, jakieś serki i inne takie. Po chwili zatrzymałam się przy półce z chemikaliami, złapałam dwa opakowania mydła i szamponu. Potem zobaczyłam półkę z farbami do włosów.  Przemierzyłam parę wzrokiem, i po chwili szybko złapałam rozjaśniacz i blond farbę. Nie byłam pewna tego co robię, jednak zawsze marzyłam o blond włosach. Mam zamiar to spełnić. Podeszła do kasy. Uśmiechnęłam się wesoło do kasjerki, która tylko skarciła mój ubiór i wyszłam. Kierowałam się dalej w stronę poprzedniego domu, nie wiele minęło, a byłam już pod nim. Gdy weszłam do mieszkania, z góry dochodziły głośne jęki i piski podniecenia. Zaśmiałam się pod nosem. Czyli jednak Rosie i Steve przenieśli się tutaj-pomyślałam. Postanowiłam zrobić im żart i przyłapać. Weszłam na górę i jak się okazało, wszystko dochodziło z łazienki. Podeszłam po cichu do drzwi i gwałtownie je otworzyłam. Jednak to co zobaczyłam, okazało się o wiele gorsze.

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 4.

Następnego dnia:

STEVEN:

Rosalie siedziała mi na kolanach rozmawiając o jakiś chorych pierdołach z Duff'em. Gdyby nie ta dziewczyna prawdo podbnie gnił bym teraz pod stertą kokainy. Miłość daje wiele do zrozumienia. Zwłaszcza ta. Rosie była cudowna. Drobna, szczupła, z burzą czarnych włosów. Zawsze tak rozkosznie pogodna. Wszyscy w tym piekielnym domu polubiliśmy ją. Jednak najbardziej martwi mnie to, jak rozwiną się jej relacje z Nataliee. Martwiłem się, że może młoda jej nie zaakceptuje. Jednak różnica wieku między nimi mierzyła 4 lata. A może to Rosalie uzna, że nie chce się zadawać z gówniarą...
-Steve, kochanie, prawda ?-Zapytała, a ja momentalnie otrząsnąłem się z zamyślenia.
-Tak..znaczy..no...jak brzmiało pytanie ?-skrzywiłem się z mieszaną miną.
-Eh..Popcorn..Popcorn..Pytałam, czy ty też uważasz, że KISS to jeden z najlepszych zespołów rockowych.
-Święta racja ! -wydarłem się.
-A chuj kurwa nie prawda. Aerosmith. Aerosmith to bogowie ! -Usłyszałem słodki znajomy mi bardzo dobrze głosik.
-Młoda ma racje!-tym razem odezwał się Duff. Nataliee podeszła do niego i przybiła mu piątkę. Po chwili zmierzyła wzrokiem Rosie. Podeszła i słodko podała jej dłoń.
-Nataliee. Siostra jak widać..twojego chłopaka.-Rosalie uśmiechnęła się podała jej rękę.
-Rosalie, Rosi. Możesz mówić jak chcesz. Tak, jestem z twoim bratem i jak na razie, nie narzekam.-zaśmiała się.
-A gotował Ci już? -zapytała Ruda.
-Nie.
-To pogadamy jak zacznie. Osobiście nie polecam. Grozi zatruciem.
-No kurwa dzięki!-Spojrzałem na nią spodełba.
-Nie ma za co. To może jedyny utalentowany kucharz w tej rodzinie: ja, zrobię jakieś śniadanie, co ?
-Jasne. -przewróciłem oczami.-Panno wysokie mniemanie.
-O KURWA MAĆ STEVEN WIE CO TO ZNACZY MNIEMANIE !-tym razem przywaliłem sobie pięknego facepalma. Musiała mnie upokarzać. Rosie wybuchnęła śmiechem.
-Pomogę Ci Nate. - i obie poszły do kuchni.

***
 
Obydwie dziewczyny nie miały problemu z dogadaniem się. Starały zrobić coś jadalnego z zasobów żywieniowych tego domu. Jednak jedyne przyzwoite danie to tosty z i tak lekko czerstwego chleba, posmarowane jedynie masłem. Zawsze coś.
-To od kiedy jesteś z moim bratem?-Zapytała Nataliee usiłując otworzyć opakowanie masła.
-Jakoś już pół roku. Poczekaj. Pokażę Ci jak to się otwiera. -Brunetka z uśmiechem przejęła od niej opakowanie i rzuciła nim o ścianę. To otworzyło się. Podniosła je i z powrotem podała Rudej.-Trzymaj.-Ta wybuchnęła śmiechem.-Wiesz, sześć miesięcy w tym domu uczy Cię zasad surviwalu. Poważnie.
-Miło. Ja pierdziele, ja tu przecież nie wytrzymam. Tu nawet nie ma gdzie się wykąpać! -wykrzyczała.
-Za domem jest hydrant ! -odpowiedziała z uśmiechem Rosalie. Natalie tylko załamała się bardziej.-Spokojnie. Jak chcesz, możesz zatrzymać się u mnie. Małe mieszkanko. W centrum. Mam jeden pokój, ale jest materac. Damy radę.
-O kurwa ! Poważnie ? -upuściła opakowanie i przytuliła ją mocno.-Dziękuje kurwa !
-Ej, ej mała, ogarnij słownictwo ! I nie ma za co, jesteś fajną laską tylko nam się nie zepsuj w tym chorym L.A . -Obydwie się zaśmiały. Po chwili Natalia spoważniała.
-Ale mogę czasem zajarać? Napić się ?
-A...ile masz właściwie lat ?
-Za dwa dni 18..
-No to na chuj się pytasz ! -śmiech.-A właśnie..-zmierzyła ją wzrokiem.-Czy to nie koszulka Axl'a.?
-No..tak.
-Spałaś z Nim ?!
-Nie ! Nie, nie, nie i jeszcze raz nie !-Nataliee złapała się za głowę.
-To dlaczego..-przerwała jej:
-Leżała na ziemi..podniosłam, założyłam, poszłam spać. To tyle. Ale..na to wychodzi, że ja i Axl..no..jesteśmy razem.
-Cholera, dziewczyno. Znasz go niecały dzień! Ty nie wiesz, do czego on jest zdolny.
-Mówisz mi to, już jako druga.
-Mogę się założyć, że wszyscy to potwierdzą. To jest Axl. On jest nie obliczalny.
-Co masz na myśli mówiąc nieobliczalny ?
-To, że ten facet jest chory psychicznie.-Nataliee osłupiała. Nie wiedziała co teraz myśleć. A jeśli to prawda ? Nigdy nie będą szczęśliwy-Ma psychoze maniakalno depresyjną.
-C..Co to jest ?!
-Szybko sie denerwuje..o głupie rzeczy. Zrobi Ci krzywdę. Tobie i sobie.
-Ale..może..może ja mu pomogę ? Pomogę mu to zwalczyć. Razem..my damy radę.
-Kochanie, mów co chcesz. Ja wiem swoje. Chodź, damy im te kanapki i pójdziemy do mnie. Co ty na to ?
-Jasne. - Ruda uśmiechnęła się słodko. Wzięły talerze do 'salonu' gdzie czekali już na nie wszyscy. Duff kłócący się o coś z Stevem. Slash próbujący przemówić Izzy'emu do rozumu i Axl , który uważnie zmierzył Nate spojrzeniem. Wzrok zostawił na swojej koszulce. Uniósł jeden kącik ust ku górze. Po chwili wstał, podszedł do dziewczyny, złożył pocałunek na jej policzku, przejął od niej kanapki i szepnął do ucha.
-Ślicznie ci w tej koszulce.
-Dziękuję.-Uśmiechnęła się i musnęła jego wargi swoimi. Po chwili poczuła na sobie wzrok wszystkich innych.
-Co to kurwa ?! Nataliee, czy ty jesteś do kurwy z Axl'em ?!-Wykrzyczał wkurwiony Steven.
-No..no tak.
-Pojebało Cię ?! Ten skurwiel Cię wykorzysta ! Przeleci z trzy razy i odrzuci!-Darł się. Wszyscy patrzyli na Niego jak na zupełnie inną osobę. Nie poznawali go. Axl nie wytrzymał. Podszedł do Steva i uderzył go w twarz. Ten szybko oddał i zaraz wyszedł z domu.
-Kurwa.-szepnęła do siebie Rosalie.
NATALIEE:
No cudownie. Właśnie zaprzyjaźniłam się z jego dziewczyną. Dogadujemy się idealnie, a on robi takie kurwa głupie sceny. Zatłukę. No dobra. Nie. Nie ważne. Spojrzałam ukradkiem na Rosie która właśnie talerz na coś co podobno było stołem. Podeszła do mnie i szepnęła.
-Chodź. Weźmiemy twoją torbę, moje auto stoi na zewnątrz.-Kiwnęłam głową z uśmiechem. Pobiegłam do pokoju, gdzie leżała moja walizka. Zciągnęłam z siebie koszulę Axl'a, i włożyłam swoje cichy. Obcisłe skórzane spodnie, koszulkę z logiem Ramones i dżinsową kurtkę. Na swoje nogi naciągnęłam zjechane czerwone trampki. Zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam. Przy drzwiach czekała już Czarna. Otworzyła drzwi i znacząco na mnie patrząc wyszła. Pobiegłam za nią. Otworzyła bagażnik auta do którego wrzuciłam swoją walizkę i obie wsiadłyśmy do środka. Pierwsze co usłyszałam w głośnikach to działalność KISS .
-Masz coś innego ?-zaśmiałam się. Ona  szerokim uśmiechem wskazała mi schowek który natychmiast otworzyłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kaseta Van Halen. Szybko wyciągnęłam ją i włożyłam do odtwarzacza.
-Czyli ty też uwielbiasz gitarę Edwarda, co ?-Zaśmiała się.
-Nie sądzisz, że tej gitary nie kochać się nie da ?!
-Też racja. -Wybuchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy jednocześnie wspomagać Davida swoimi głosami. Nie minęło 15 min jak w tej atmosferze podjechałyśmy pod niewielki domek. Uśmiechnęłam się i otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-Małe mieszkanko, co ? Ten domek jest śliczny!
-Wiem, bo mój.-Rosie wyszczerzyła się do mnie.
-Steve nauczył Cię skromności!-Wyśmiałam ją i powili wysiadłam. Podeszłam do bagażnika i wyciągnęłam swoją torbę. Czarna posłała mi słodki uśmiech i gestem zaprosiła do domu. Gdy weszłam do środka zachwyciłam się. Porządek, ład w całym domu, wszystko ogarnięte. Cała półka winyli i kaset. A na największej ścianie wielkie logo KISS .
-Kurwa, dziewczyno ty naprawdę ich kochasz.-zaśmiałam się wskazując na malowidło na ścianie.
-Mówiłam..-przejęła ode mnie torbę. Gdy wyszłam do przedpokoju zobaczyłam kolejne drzwi.
-Mówiłaś, że masz jeden pokój..
-Jeden do dyspozycji..tu mieszka mój brat.
-Brat? Mogę poznać? I...czy nie wyjebie mnie ?
-No coś ty ! Ma na imię Sebastian..jest od ciebie tylko dwa lata starszy..spokojnie.. .
-Czekaj..czekaj...jak wy macie na nazwisko, hm ?
-No Bierk..-Na te słowa wytrzeszczyłam na nią oczy.
-O kurwa..Twoim bratem jest zajebisty kurwa Sebastian Bach ?!
-Czyli znasz Skid Row?-Zaśmiała się i pokręciła z politowaniem głową. Ja tylko znacząco uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. Zrobiłam z dłoni serduszko na co obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Naprawdę lubiłam ten zespół, a Sebastian miał niesamowity głos. Rosalie szybko zapukała do drzwi owego pokoju.
-Sebastian ! Jesteś?!
-No..-odezwał się doskonale mi znany, gładki, męski głos.
-Mamy gościa! Chodź tu.-Nie musiałyśmy długo czekać jak wysoki blondyn pokazał się w progu. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się. Podał mi zgrabnie rękę.
-Sebastian...Bach..a ty jesteś..
-Nataliee Adler..
-Czyżby siostra naszego Stevenka.?!
-Niestety.-przewróciłam oczami.
-Jakie niestety.?-wtrąciła się Rosie-Kochany z niego chłopak...troskliwy..
-Tak bardzi troskliwy, zwłaszcza gdy się dowiedział, że jestem z Axl'em...
-Jesteś z Axl'em.? -wydarł się Sebek. Ja tylko pokiwałam znacząco głową.-Dziewczyno! Przecież to psychopata!
-No kurwa mać! Ile jeszcze osób mi to powie ?-załamałam się.
-Wszyscy którzy go znają..-odpowiedzieli chórem, a ja przewróciłam oczami. Miałam doś tych ocen Axl'a. Jednak wiedziałam, że mogą mieć rację. Znam Axl'a dzień...jesteśmy już parą..nie wiem o Nim dużo...a powinnam, jednak zdawało mi się, że go kocham..Nie byłam pewna, jednak gdy patrzyłam na oczy Sebastiana..Były piękne..On cały był piękny. Do tego zdawało mi się, że przejął się, tą sprawą z Axl'em..jak każdy..
-Dobrze..pogadam z Nim..zobaczymy..